niedziela, 6 grudnia 2015



My wieziemy świerk zielony...


Pani Kasia (współlokatorka) wparowuje na salę z naręczem gałązków.
- No staje przy ogrodzeniu, a tam taaaka piękna choinka! Wychylam się, męczę się żeby zerwać gałązkę, a tu kuźwa policja podjeżdża! No i mi mówią, że nie wolno zrywać. A ja im mówię, że żałują ludziom na oddziale onkologicznym głupiej zielonej gałązki! No i zrobiło mu się tak głupio, że sam mi jeszcze jedną zerwał, hehe.
Kilka godzin później pani Kasia wraca z garstką bombek. 'Pożyczyła' z oddzialowej choinki.
Coś czuję, że jutro na dzień dobry zobaczę, jak pani Kasia ciągnie całe drzewko na oddział. I pewnie będzie jej przy tym pomagał policjant ;)
Zdolna kobieta.
Z pomarańczy zrobiła świecznik. A z butelki i folii aluminiowej dzbanek.
Ja z kamyków i opakowań po czekoladach wygenerowałam kilka mini bombek...
No i w ten sposób mamy w pokoju stroik :)))
A kolędy w radiu brzmią strasznie pesymistycznie, gdy się lezakuje w szpitalu.
Udpostępnij:

1 komentarz:

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)