czwartek, 15 września 2016



Kabelek z... supełkiem.

Bycie żoną elektryka ma swoje zalety. Spore.
Wymieniać nie będę ;)
Ale ma jedną, okropnistą wadę - kabelki.
Wszędzie są kabelki. Pięć tysięcy kabelków, przedłużaczy, gniazdek, wtyczek i jeszcze, dla smaczku, kilka drucików i trytek.


Po ostatnim remoncie otrzymałam "przedłużacz kanapowy". Czyli taki do ładowania telefonu, tableta, komputera, gdy koty wylegują się na moim brzuszku.
Oczywiście leżakuję tylko z myślą o sierściuchach! ;)

Dosyć szybko w przedłużaczu zadomowił się:
wiatraczek
zasilacz komputera
dwie ładowarki.

Jak jeszcze dodamy kabel hdmi do telewizora i zwykły kabelek aux do podpinania telefonu pod głośniki to... no właśnie.
Wyglądało to mniej więcej tak:


Oczywiście zdjęcia, jak zawsze, robione kalkulatorem. Nie zagryzajcie.

Kabelki mnie już mocno irytowały. Mogłam je rozpinać, zwijać i chować do szafki, ale każdego wieczoru były znowu w użyciu. Syzyfowa praca.
Ale pojawił się pomysł.
Obok regałów książkowych (które odwróciliśmy na bok i zrobiliśmy z nich designerski stolik rtv ;)) stoi sobie szafeczka. O taka:


Owa szafeczka to typowy relikt przeszłości. Dawno dawno temu, gdy jeszcze byłam panienką i w ogóle mieszkałam z rodzicami, to służyła mi za toaletkę. Ale od trzech lat służyła jako mebel pt. "wrzuć i zapomnij". Czyli gromadziłam tam elementy, które nie pasowały do zbioru ani rzeczy potrzebnych, ani zbędnych. Ot, takie codzienne przedmioty pomiędzy wszystkim a niczym ;)

Najgorsze było posprzątanie w szufladach. No ale ogarnęłam. Wyszarpałam szafkę z kąta. I w pleckach, zwykłym nożem kuchennym, wydziabałam z tyłu dziurkę.


Szafeczka, po uprzednim umyciu, wróciła na miejsce.
Przez ową dziurkę przeciągnęłam wszystkie wtyczki, które miały być "w razie czego" w pogotowiu. Czyli zasilacz i kabelek aux.
Podłączyłam zasilacz, wrzuciłam do szufladki zwinięty zasilacz i wszystkie dziwne ładowarki. Kabelek hdmi również ;)



Nawet moja prawa Kubota załapała się na zdjęcie ;)

Teraz cała magia - gdy potrzebuję ładowarki to włączam listwę, wyjmuję ją (lub nie), podłączam odpowiedni kabelek i... gotowe :)


Z wyjętym przedłużaczem też wygląda estetycznie.
A posprzątanie zwitka kabli zajmuje 47 sekund (sprawdzone ze stoperem!).

W szufladzie jeszcze muszę zamontować jakieś trzymadełko do kabelków, aby wiedzieć od razu, który jest który i do czego, ale póki co wynalazek i tak bardzo ułatwił mi życie :D

Może Wam się przyda taki pomysł. Sama jestem zaskoczona, że takie sprytne coś wymyśliłam :D

No dobra, tyle na dzisiaj.
Teraz myślę nad torbą na torby (brzmi śmiesznie) i torbą na jednorazówki wielorazówki.
Bo aktualne rozwiązanie mi się nie podoba. Bardzo nie podoba ;)

Pomysłowa Dobromirka rusza w tan! :D
Udpostępnij:

7 komentarzy:

  1. Jako trzymadełko do kabelków polecam następującą rzecz...
    *chwila napięcia*
    Klipsy do papieru :) Takie czarne z metalowymi elementami.
    Dobry patent na ich zamocowanie znajdziesz u Antyweszki na blogu:
    http://www.antywieszak.pl/organizer-do-kabli/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko one mi wystają nad szufladą i się nie zamyka, skubana :( Klipsy do papieru są u mnie na porządku dziennym :D Polecam do trzymania wezyka w akwarium ;)

      Usuń
  2. O mamo, sorry, źle napisałam ten komentarz - Antyweszka pisze o haczykach! Ale klipsy do papieru też są mega :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, ogarnelam :D
      Tylko że ja Tesy nie lubię. 3 z 4 haczyków wzięły i odpadły (mimo odtluszczania i ble ble ble).
      Coś wymyślę. Pewnie będzie się składało z plastikowych butelek, rolek po papierze toaletowym i taśmy klejacej. Jak większość moich handmadow ;) Ale coś wymyślę!

      Usuń
  3. To jest świetne. I tanie :)

    http://allegro.pl/organizer-do-kabli-cable-drop-biurko-6-szt-tanio-i5615708079.html?snapshot=MjAxNi0wOS0wOFQyMDo1MToyMFo7YnV5ZXI7YmMzYzRkOTZiYTM2MmM1MjhlMTI5MWNmY2JhZThjNDEwMDFhMmYxMzE3YzM1YzJhMDI5ZmFkNDU0OWQwOTBhOQ==

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam przedluzacz na wierzchu i czasem widze,ze niektore urzadzenia iskrza, albo sie niemilosiernie nagrzewaja (kable do ladowarek). Nie trzymalabym tego wszystkiego w szufladzie ze wzgledow bezpieczenstwa, nawet jakby przedluzacz mial bajery i zabezpieczenia. Jak jest na wierzchu to chociaz widac albo czuc, ze cos sie dzieje. Kiedys mi sie zjaral kabel od laptopa, obudzil mnie smrod palonej gumy. Jakby to bylo w szufladzie to by mnie pewnie pozar obudzil...
    Tez nie lubie kabli,ale raczej probowalabym zorganizowac je klipsami, specjalnymi uchwytami albo metalowym korytkiem zainstalowanym gdzies za meblem,ale tez 'na wierzchu'. Moze mam hopla na punkcie bezpieczenstwa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego wyladowalo to w szufladzie :p
      W necie widziałam różne pudełka z dziurkami itp, ale w życiu nie zamknelabym wlaczonej listwy w czymkolwiek!
      Też mam bzika na tym punkcie ;)
      Wyłączam listwe, chowam i jest ok :)
      Chłopa mam elektryka, ja jestem bhpowcem, oboje zaakceptowalismy wynalazek, spełnia wymogi bezpieczeństwa :D

      Usuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)