wtorek, 23 grudnia 2014



Pierwsze prawdziwe Święta

Właśnie wstawiłam piernik do rozgotowania. Czyli moczka, mój kulinarny debiut, właśnie się tworzy. Zastanawiam się jak przebrnę przez etap "zrobić zasmażkę", bo takowej też jeszcze nigdy nie robiłam, ale jestem dobrej myśli. Pięknie pachnie w domu. Korzennie. Świątecznie.

Pierwsze Święta na swoim już za pasem. Po raz pierwszy w pełni rozumiem ideę Świąt. Nie chodzi tu o prezenty, jedzenie, pokazówkę. Tu chodzi o rodzinę. Pięknie jest świętować kolejny rok w tym samym składzie. Dopiero, gdy człowiek walczy o życie, takie sprawy stają się zupełnie jasne i klarowne. Bo, niestety, nie jest oczywistym to, czy w przyszłym roku znów będziemy wszyscy razem. Życie lubi płatać figle.
Zrobiło się melancholijnie, a zupełnie nie o to mi chodzi. Jest radość, jest pozytywna energia i masa optymizmu. Tylko ciężko się gotuje, gdy miednica strzela, strzyka i napierpapierdziela. Ale grunt, że pachnie w domku. W naszym domku :)

Za chwilę przybędzie mój Jeszcze Kawaler. Wieczorem pichcimy bigos. Kolejny debiut kulinarny. Ciekawe, jak nam się uda... ;) Zresztą - to i tak nieważne. Ważne, że zjemy go razem. Nawet, jeżeli nie wyjdzie ;)

Wam na Święta chcę życzyć dużo ciepła, radości, zażegnania starych sporów i niepojawiania się nowych waśni ;) Spełnienia marzeń, zdrowia, wsparcia, wiary i siły. Pamiętajcie, że każdy dzień jest cudem! A Święta to wyjątkowo magiczny i cudowny czas... :)
Udpostępnij:

8 komentarzy:

  1. Lucynko, a j Ci życzę wspaniałych chwil w gronie rodzinnym, uśmiechu i udanego bigosu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bigos wyszedł nieziemski! Pozdrawiam cieplutko z cieplutkiego lozeczka! (dzisiaj dzień pod tytulem "nawet nie wychyla nosa spod kolderki" ;))

      Usuń
  2. Hej Lucynko!
    Trafiłam do Ciebie przez wykop;) Poczytałam i łączę się w bólu, też mam raka, ja go nazywam burakiem;) Ale w święta na chwilę o tym zapominamy i cieszymy się chwilą, ok?:)) Ja właśnie pędzę do kuchni gdzie będę robić całą masę jedzenia:) śledzie z grzybami, śledzie z czarnuszką, barszcz czerwony, ciasto makowiec, pasztett z dzika, rybę po grecku, słatkę warzywną i pewnie po drodze coś jeszcze wymyślę;) Życzę Ci kochana, żebyś zawsze miała siłę do walki i żeby Twój alien poszedł w pizdu, zniknął na zawsze. Jakbyś potrzebowała kulinarnej porady to służę pomocą:)
    pozdrawiam
    ps. w wolnej chwili wpadnij do mnie : bu-rak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo! "Koleżanka po fachu" jak to opisał Jeszcze Kawaler :) Widzę, że u Ciebie Święta na bogato. Ja się wycwaniłam i robię tylko brownie, moczkę, makówki i chłop właśnie kreuje (to bardzo pasujący wyraz) bigos ;) Tzw. początkująca kura domowa :D W wolnej chwili poczytam, co tam u Ciebie. Na razie dodaję do linków :) Zdrówka i siły w walce z buraczanem! :)

      Usuń
  3. Ja również życzę zdrówka i siły do walki ze "skorupiakiem" (jak kiedyś określałam własny "nabytek") Mam nadzieje dziewczyny, że to będą Wasze ostatnie święta z takim nieproszonym gościem.
    Pozdrawiam cieplutko :)
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam i dziękuje za mile słowa :)

      Usuń
  4. Kochana Jestes, skladasz przepiekne zyczenia ludziom :)
    Dla Ciebie posylam buziole, moce oraz ZDORWIA ZDROWIA i jeszcze raz ZDROWIA ........jak mantra bede powtarzac w nieskaczonosc te slowa:)
    ps. nie zawracaj sobie glowy co bedzie za rok, bedzie dobrze ♥
    Bes.

    OdpowiedzUsuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)