niedziela, 14 grudnia 2014



Walka z pokusą

Ciasta z kruszonką to bardzo wredne i przebiegłe bestie. Najpierw kuszą owocowym nadzieniem i zapowiedzią raju w pysku, a później atakują układ oddechowy odłamkami kruszonki. I człowiek chodzi po mieszkaniu i dusi się niedoszłą rozkoszą przez, dokładnie, 12 minut i 48 sekund. Nie wspomnę już o tym, że lubią odkładać się w newralgicznych miejscach ciała w postaci tłuszczu. Mam nadzieję, że Mamuśkowata dodała do tego jabłecznika jakiś składnik x, który sprawi, że ciacho osadzi się na klatce piersiowej. I nie mówię tu o brudnej bluzce ;)
Jesteśmy po wizycie ekipy z Polsatu. Jeszcze Kawaler padł mi na kanapie jak mucha złowiona przez Gacka (jeszcze macha łapkami przez sen!), a ja zafiksowałam się na oglądaniu reklam i krzyczeniu "a tu było cięcie!". Oj, aktywny to był dzień, aktywny. Sama padam na pyszczek, ale...
...ale to ciasto dalej mnie wzywa...
I jak tu zasnąć?!
Nie... nie spocznę póki nie zwyciężę nad resztą kruszonki! Nie dam się udusić przez sen!
Zatem?
Om nom nommm!
Udpostępnij:

8 komentarzy:

  1. Oj te słodkości to strasznie kuszace są. Sama jestem wręcz uzależniona od nich. Obecnie staram się zamienić moje wieloletnie nawyki na lepsze, bardziej zdrowsze. Nie zawsze to wychodzi ale jak ma się wsparcie bliskich osób, to można wiele zdziałać :-) P. S. polecam na wieczorny seansik pewien film na youtube https://m.youtube.com/watch?v=aC8vXde5fY8

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście domowe slodkosci są mniej groźne od tych sklepowych ;) Pozdrawiam :-)

      Usuń
  2. Uwielbiam ciasta owocowe z kruszonką:) Więc wcale się Tobie nie dziwię:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jabłka z kruszonką to jest to! Pal licho kalorie zawsze można się pocieszać że w tortach tego więcej ;)
    Pozdrawiam ciepło.
    D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, z drugiej strony, tortem tez bym nie wzgardzila... ;)

      Usuń
  4. Witaj. Obejrzałam właśnie reportaż na Polsacie i postanowiłam wyszukać Twojego bloga. Jestem naprawdę wzruszona tym, przez co musisz przechodzić.Rozumiem w jakiej sytuacji się znajdujesz bo moja babcia też ma raka, tyle, że płuc. Podziwiam Cię, jesteś naprawdę dzielną kobietą ;). Wierzę, że dasz radę i się nie poddasz :). Pewnie sobie myślisz, że nic wiem nie o życiu, ale sytuacja z babcią wiele mnie nauczyła. Może mój komentarz wyda Ci się bez sensu, ale zdecydowałam się go dodać.

    Pozdrawiam, 16-letnia dziewczyna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sytuacji aż tak złej, żeby nie znaleźć z niej wyjścia ;) Pozdrawiam Ciebie i babcię, trzymajcie się ciepło :)

      Usuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)