wtorek, 7 kwietnia 2015



Kociogon!

Na wstępie muszę Was przeprosić za moją okołoświąteczną nieobecność. Ale...
Ale życie jest tak piękne, że czasami aż żal mi odpalać komputer. Szczególnie, gdy mam swój cieplutki domek, mojego Ukochanego obok i nic innego się nie liczy :)
Jednak, bez względu na porę roku, święta czy weekendy, ZAWSZE życzę Wam wszystkiego naj naj naj! :)

Chemia upłynęła w miarę spokojnie. No, poza epizodem z przeciekającym wentylem i upierdliwą pielęgniarką, która stwierdziła, że to nic i przekuła mi wentyla dopiero po mojej trzeciej interwencji. I teraz hoduję kolejne oparzenie pochemiczne. I się wkurzam. Bo mogła mi suka tego oszczędzić. Wystarczyło tylko posłuchać, co mam jej do powiedzenia.
Ech. Szkoda mi nawet słów na tłumaczenie, jak to wyglądało. Rozumiem, że było przedświątecznie i ogólnie panowało wszechobecne rozluźnienie, ale jak się pracuje w szpitalu to czasami trzeba wziąć cztery litery w troki i nieco, no cóż, popracować.

Wypełzłam ze szpitala w sobotę. I w sumie już wtedy zaczęliśmy świętowanie :) Uwielbiam dni, gdy Jeszcze Kawaler ma wolne i możemy się spokojnie nacieszyć swoją obecnością. Mieszkamy razem już ponad rok, a ja ciągle nie mam go dość. Ciągle mi jego mało. Ciągle chcę więcej. I tęsknię okropnie nawet wtedy, gdy wychodzi po prostu do pracy.

Sprzątnęliśmy od rodziców psy na dwa dni.
Gdzie występują koty, gdy do mieszkania wchodzą dwa psy?
W sumie to nie wiem, ale na drzwiach sypialni zalęgł się szop pracz z taaaaaaaaaakim grubym ogonem. I warczał, drapał i prychał.
Teraz przez przedpokój przebiega front - koty nie zapuszczają się na teren dużego pokoju, psy nie zaglądają do sypialni. Tylko Gacek czasami wychodzi na zwiady i próbuje zeżreć Reksiowi ogon :)
Ciema myśli, że wygląda tak:


A bliżej jej do:


:D

A teraz idę strawić kanapkę. Ogórek, pomidor, jajko, wędlina, ser żółty, sałata i majonez. Tysiącpińcet kalorii szczęścia :D
Udpostępnij:

4 komentarze:

  1. Swieta, swieta i po swietach....

    Masz racje Lucynko, najwazniejsze jest zyczyc sobie
    dobrze na co dzien w szare dni, a nie od swieta !

    ps.biedne kotki a (moze sie polubia ?)
    :**
    cichosza

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam to leżąc w łóżku... i zachciało mi się megakalorycznej kanapki :D
    Co do pielęgniarki - bywają takie... Ja przez jedną taką na widok igieł dostaje paniki i chce uciekać gdzie pieprz rośnie :p Niech one kiedyś trafią na taką durnotę.
    Pozdrowienia cieplutkie dla Ciebie i frontu kociopsiego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Buziaczki i usciski ze Szczawnicy. Jeszcze tydzień i znów będziemy razem.

    OdpowiedzUsuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)