środa, 29 kwietnia 2015



Dałam Cysiowi pogłaskać moją rurkę :>


Pakuję się do szpitala. I nie chce mi się!
Ale ale! Zdejmują mi jutro szwy. Się nie dziwię, że cały opatrunek boli przy dotyku... Jest przyszyty do skóry. Taka malutka paczuszka z gazy przydziergana do mnie samej. Masakra :-P
Prawie nie boli. Ciekawsko macam rurkę wyczuwalną pod skórą. Dałam nawet pomacać Lubemu. Był lekko przerażony. Ojtam ojtam. Sztuczna żyłka się nie przejara od chemii. Właśnie. Hoduję na nadgarstkach kolejne dwa zapalenia żył. W sumie to będzie już pięć. Biję rekordy ;-)
Port nie boli. Ale swędzi. W skali od 1 do 10 będzie... Hm... Z pińcet pińćdziesiąt siedem. Albo nie. Pińcet pińćdziesiąt trzy. Awww! Teraz z pińcet dziewięćdziesiąt. Nie drapać nie drapać nie drapać. Kwa!
A w ogole nie wiem jak jutro przeżyję w szpitalu.  Skończył mi się pakiet internetowy. Oj, będzie nudo. Oj, będzie...
Wypatrujcie mnie w niedzielę bądź poniedziałek. Postaram się zgłosić, ha!
Odmeldowuję się. Czas pogonić Gacka z mojego brzucha i się dalej pakować...
Może Gacka też spakuję? :-)
Udpostępnij:

3 komentarze:

  1. Jutro wszyscy będą stać w kolejkach bo będą robić zakupy, a my będziemy sobie siedzieć w kolejce do lekarza :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Pakuj go szybko i w kosmos wyślij żeby czasem mu nie przyszło do głowy wracać. Powodzenia i szybkiego powrotu.
    Pozdrówka.
    D.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lucynko czekamy na ciebie w poniedzialek
    na gacka nie!!!czekamy
    zreszta on juz jest tak struty , ze sam nie wie jak sie nazywa ;-)
    dokop mu jeszcze wiecej !!
    a ten port hm, dlaczego tak boli ? oby w szpitalu cos zaradzili madrego :/

    sciskam, tulam, buziam, cieplutko pozdrawiam .
    czytaczka

    OdpowiedzUsuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)