środa, 9 listopada 2016



Jak zamieszkać z facetem i nie stać się babą ;)

Idei na tytuł notki było kilkanaście:
"Jak zamieszkać z koziorożcem i nie stać się kozą"
"... z wodnikiem i się nie utopić"
"... z rybami i nie znaleźć się w akwarium"
"... z baranem i nie stać się czarną owcą"
"... z bykiem i nie stać się krową"
"... z bliźniakiem i się nie pomylić"
"... z rakiem i nie chodzić wspak"
"... z lwem i nie znaleźć się w klatce"
"... z panną i nie zostać facetem"
",,, z wagą i nie dać się zmierzyć"
"... ze skorpionem i nie dać się ukąsić"
"... ze strzelcem i nie dać się ustrzelić"

(Bogowie, ja serio znam wszystkie znaki zodiaku. Do tego w dobrej kolejności! o.O)


No, ale tak zaczynając:
Notka miała powstać już wieki temu, ale odwlekła się w czasie. W sumie może i dobrze, bo nabyłam kilka dodatkowych skilli i kilkanaście punktów doświadczenia, i... I już wiem.

Planując wyprowadzkę od rodziców, w głowie miałam tylko jedno: swoje kompleksy.
Czy będę musiała cały dzień łazić wyjściowo ubrana?
Czy mam wstawać pół godziny przed nim i się pomalować, żeby przypadkiem mnie bez makijażu nie zobaczył?
SERIO mam co chwilę golić nogi? SERIO?!
Kto będzie zarządzał budżetem? Kto za co płacił?
Muszę kupić kilka par koronkowych majteczek. Przeca nie będę w bawełnianych bokserkach paradować...
Schować głęboko moje różowe kapcie...
Wie ktoś, gdzie można przejść przyśpieszony kurs zarządzania domem?



W praniu wyszło zupełnie inaczej.

Na początku ustaliliśmy, kto ma jakie obowiązki. Oczywiście, można to o kant zada roztrzaść, bo wszystko wyszło zupełnie inaczej. Aczkolwiek wieszając siódme pranie, mogę spokojnie rzucić fochem i stwierdzić: "To Ty miałeś prać!".

Kwestia budżetowa szybko się rozwiązała. Mężny już przy pierwszej wypłacie (jeszcze nie mieszkaliśmy razem ;)) sam wpłacił wszystko na moje konto.
I będę się upierać, że jedno konto w związku to idealna sprawa. Przy ewentualnym rozstaniu można się jedynie oszczędnościami podzielić (hehe, niech podniesie rękę ten, kto w pierwszym roku mieszkania razem coś zaoszczędził ;)).

Makijaż z samego rana? Buehehe. Od trzech lat niemal się nie maluję. I mój chłop żyje. I nawet się ze mną hajtnął ;)))

Golenie nóg? Kolejne "buehehe". Przed basenem. Jak zakładam kieckę. Albo, gdy mam ochotę. A, że zwykle jej nie mam, to latam owłosiona niby yeti. Oficjalnie trzymam się wersji, że to ocieplacze na zimę ;) Chłop nieco się buntuje, zerkając tęsknie na zdjęcia modelek. Zmienia zdanie, gdy rzucam hasłem "Ogolę nogi, gdy Ty ogolisz pyszczek". Zwykle działa.
Nienawidzę tej propagandy medialnej, że kobieta MUSI być GŁADZIUTKA.
Pieprzy mnie to. Mam gdzieś.

Koronkowe majteczki to piekło. Kują, gryzą, a iiiidź! Sam se to noś.
Na szczęście dostałam egzemplarz mężczyzny śliniącego się na widok damskich bokserek. Wygrana na pełnej linii, ihaaa!

Czasami, w ramach "dnia dobroci dla męża" ogolę szłapki i latam mu pod nosem w koronkowych majcioszkach. Potrafi to docenić.
Gdyby tak wyglądała codzienność miałby to gdzieś ;)

A różowe kapcie doczekały się duplikatu nawet. Dostałam je od samego Nie Kawalera!

Kurs zarządzania domem nie jest konieczny. Dom rządzi się swoimi prawami. Gdy brud zaczyna ewoluować i budować piramidy, znajdujesz środek czystości. Później, coby znowu się nie narobić jak wół, trzymasz poziom. Czasami machnąć szmatą i tyle.
A z każdym dniem umiejętności rosną. Nawet nie zauważysz, gdy z własnej woli umyjesz pierwszy raz okna.

Czyli jakie są wnioski?
Nie ma się czego bać. Serio :)
Grunt to pozostać sobą i nie robić nic na siłę.
Jeśli chłop jest Ci pisany - zniesie wszystko.
Jeśli nie jest Ci pisany - możesz stawać na głowie, a i tak odejdzie.


Nie ma co szaleć i się spinać. Życie jest po to, aby żyć :)
(O, jak łatwo mi to teraz napisać! Trzy lata temu nie byłam taka mądra ;))
Udpostępnij:

5 komentarzy:

  1. Prawda! Najprawdziwsza prawda:) - Pifka

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawda! Najprawdziwsza prawda:) - Pifka

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak właśnie jest. Nie ma po co stawać na głowie, trza sobą być i basta.:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście, jak ma odejść to i tak odejdzie,chociażby nie wiem co się robiło. A jak ma zostać to zostanie pomimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam Się z Tobą - trzeba być po prostu sobą w związku ,nie da się na dluzsza mete grać kogoś kim nie jesteśmy tzn jeśli nie lubimy koronkowej bielizny nie zaczniemy nagle biegać na codzień w takowej tylko dlatego ze jest sexy dla faceta
    Ja akurat codziennie robie delikatny makijaż i dwa razy w tyg depilacja (nogi i cala reszta :p ) ale nie robie tego dla faceta tylko sama dla siebie ,nawet w 9mcu ciazy (przeszlam trzy )się cała depilowalam :)
    Po domu śmigam w legginsach zazwyczaj,bieliznę tez Lubie bawełniana te koronki drapią i się wbijaja nie wiem jak można to na codzień nosić ?
    A moze po prostu bielizna z h&m Nie jest super jakości a na lepszą mnie nie stać bo nie dam 100 zł za parę koronkowych majtek nawet jeśli są mega wygodne i piękne :D

    Pozdrawiam ciepło Lucynko♡

    OdpowiedzUsuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)