środa, 7 stycznia 2015



Ale ze mnie kradziejka..!


Są rzeczy, których nie robię. Bo nie lubię, bo się tego brzydzę, bo czuję się po tym brudna.
Czyli: nie grzebię w cudzych kieszeniach, nie ruszam cudzych szafek, nie szperam w nie swoich telefonach i... nie dotykam nie swoich komputerów. Niestety, mój laptopik ciągle jest w krainie hasających kalejdoskopów więc nie miałam wyjścia i zaczynam się rozgaszczać przy komputerze Jeszcze Kawalera. Nie lubię go. Obchodzi Święta cały rok, więc ma na monitorze pięć choinek z wypalonych pikseli, a do tego permanentnie nie chce działać literka p na klawiaturze. Wstawiam ją za pomocą magii pt. "ctrl + v", ale i tak krew mnie zalewa. Wiecie, że co drugi wyraz w języku polskim posiada literkę p?

Kawa z odrobiną kakao już paruje na stole. Yummi! Wydziela niesamowity aromat (bo "pachnie" posiada literkę zła!), a smakuje jeszcze lepiej :) Koty brykają jak szalone. W końcu normalny poranek. Wyszłam z łóżka, biorę się za życie, chwytam świat za nogi i trzymam, trzymam, nie puszczę! Jedynie jakieś kłujące wspomnienie bólu w okolicy żołądka przypomina mi o straconym w łóżku tygodniu. Nie chcę go pamiętać. Kowalski, proszę go wykreślić z protokołu! ;)

No to zaczął się nowy rok. Trzeba by podsumować jakoś stary.
Numerologicznie rzecz biorąc nie lubię czternastki. Niby to podwójna siódemka, dubelek jak ja - siódemka z daty urodzenia, siódemka z imienia i nazwiska, a jednak coś mi nie ten tego w czternastce.
I taki też był ten rok.
Z jednej strony okropny, bolesny, a z drugiej... wspaniały i przeszczęśliwy.
W poprzedni rok wchodziłam jako zwykła, nie do końca skoordynowana ze światem dwudziestopięciolatka, ukończyłam go jako świadoma siebie i życia, doświadczona dwudziestosześciolatka.
Straciłam wielu znajomych, pracę, całą swoją rzeczywistość, przeprowadziłam się, zostałam brutalnie pozbawiona złudzeń odnośnie swojej idei "i żyli długo i szczęśliwie".
Ale zyskałam niewspółmiernie więcej - najcudowniejszego przyjaciela w postaci Jeszcze Kawalera, ogrom miłości, zrozumienia, akceptacji, odzyskałam rodziców, i to na pełen etat, poznałam wielu wspaniałych ludzi i odkryłam przyjaciół w osobach, które do tej pory zdawały się być mi zupełnie obojętne. O ludziach dowiedziałam się więcej, niż przez całe swoje dotychczasowe życie. Dojrzałam, uspokoiłam się, znalazłam w sobie ciszę i harmonię...

Jakieś postanowienia?
Chciałabym móc mieć takie, jak rok temu - "schudnąć" :D
Teraz namnożyło się tego więcej... I bardziej wycyrklowanych.
- zjeść dziada (i, błagam, nie przytyć już przy tym więcej!)
- dbać o swoje zdrówko (powtarzaj za mną: czipsy to złooo!)
- starannie pielęgnować kontakty z bliskimi (pucu pucu puc!)

A jeszcze bardziej wyśrubowane "chcialabym":
- wrócić znowu do Pragi
- zmienić nazwisko i inicjały ;)
- znaleźć dla nas dom, z wielkim oknem na świat (lalallalaaaaa...), czyli mieszkanie jakieś przygarnąć :)
- zobaczyć morze
- przygarnąć nowego czworonoga :)
- nauczyć się hiszpańskiego <3

Ach, rozmarzyłam się, ach... To będzie piękny rok! :)))
Udpostępnij:

14 komentarzy:

  1. Cudowne plany i wierze, ze nie dasz ich sobie nikomu wyrwać i będziesz je spełniac konsekwentnie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia w realizacji postanowień! ♥
    Jak wspomniałaś o języku hiszpańskim, to się rozmarzyłam. Kiedyś trochę się uczyłam, ale przerwałam. Może wznowię naukę po maturze, bo to piękny język i chciałabym go znać. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Innej odpowiedzi niż: BĘDZIE, nie bierzemy pod uwagę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tym hiszpańskim to w 10 trafiłaś! Ja też uwielbiam! A w ogóle to cały czas trzymam za Ciebie nie tylko kciuki! Buziole! Lucyna Polaków.

    OdpowiedzUsuń
  5. Będzie piękny;) Musi być i wiedz, ze trzymam kciuki:) Ja już po chemii kolejnej i jak mówiłaś głód jest większy, ale po neulascie mam wszelkie efekty uboczne i nie moge się ruszać, jeść też nie. Podwójne cierpienie:)
    Trzymam kciuki za spełnienie marzeń. Komu ma się udac jak nei nam (jesteśmy za mądre i za piękne, zeby mogło się nie udać;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I za młode i za wredne i zbyt zajadłe i zbyt uparte... Dzisiaj ja zaczynam krucjatę pochemiczną, trzymaj kciuki ;)

      Usuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)