Za ciepło, żeby myśleć

Roztapiam się.
Mózg wypływa mi uszami, oczy nosem, a pory skóry robią jako prysznic. 
Zgubiłam radość życia i energię, bawię się w kota - rozkładam na kanapie wszystkie członki na cztery świata strony i wchłaniam każdy powiew płynący z wiatraczka. Obok mnie rozłożone leżą koty. Mam wrażenie, że mamy mieszkanie wykafelkowane kotami - każdy zalega w miejscu, gdzie jest najchlodniej. Przez godzinę siedziałam pod prysznicem i zobaczyłam, jak wygląda pięć kotów skupionych na trzech metrach kwadratowych ;) 
Szydełkowanie w taką pogodę nie wychodzi - ręce przyklejają się do brzucha, palce sklejają się ze sobą, a z brody kapie prosto na włóczkę. 
Dożyliśmy czasów, w których wiosna nie istnieje, a zaraz po śniegu następują upały. Jeszcze miesiąc temu leżał u nas śnieg! Tydzień temu jeszcze grzaly kaloryfery! 

Wcinam truskawki i przerzucam się na tryb letni - od dzisiaj kładę się spać o 4 nad ranem, a wstawać będę o 16. Inaczej moje życie w ogóle nie będzie miało sensu. 
Wyglądam jak naleśnik. Jak za mały naleśnik wylany na zbyt dużą patelnię. 
Brzegi mi się palą! 
Share:

3 komentarze:

  1. hahahaha Rozśmieszył mnie ten naleśnik. :D Ja tu też się topię, chodzę już, jakbym była naćpana. Nie lubię upałów i czuję się teraz niesamowicie zmęczona. Jedno wyjście, a potem długi odpoczynek. Marzę o ochłodzeniu i deszczu. hehe Pozdrawiam i życzę ochłodzenia. :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. W takie dni dziękuję za klimę... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak kawałek masła rozsmarowany na zbyt dużej kromce chleba :))

    OdpowiedzUsuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)