środa, 20 kwietnia 2016



Kwestia życiowa

Od jakiegoś czasu zastanawiam się, co powiem mojej pani doktor, gdy w maju zaproponuje powrót na chemię...
To nie jest takie proste.


Jak wygląda chemia wiedzą tylko ci, którzy ją przeżyli.
Sama nie zdawałam sobie sprawy z jej skutków ubocznych, dopóki nie zaczęły znikać.
Chroniczne bóle kości, kręgosłup który chciał złamać się w pół, kondycja morsa na lądzie po dwóch miesiącach głodówki, płonące żyły, krew niby płynna lawa. I ból. Ten cholerny ból wątroby, żołądka, trzustki, płuc, serca, zębów. Bolało wszystko. Myślałam, że to skurwiel tak boli.
Myśli nieskładnie obijały się o ściany czaszki, zupełnie nie dając się połapać.

Minęło niemal pół roku bez chemii. Jedyne, co mnie czasem boli to wątroba, gdy zaszaleję z alkoholem, bądź niezdrowym żarciem. Okazuje się, że przerzuty na kościach są zupełnie nieodczuwalne. Jestem w stanie stać nawet i z godzinę i nawet nie kręci mi się w głowie. Myśli powoli dają się łapać, tylko czasami zapominam.
No dobra, zapominam bardzo często i gdyby nie notatnik w komórce to nie byłabym w stanie nawet zakupów zrobić. Zapominam, że miałam oddzwonić, że miałam zadzwonić, że ktoś napisał smsa, albo na fb czekają wiadomości do odpisania. Zdarzyło się nawet tak, że zapomniałam zapłacić za gaz (chociaż w notatniku jak byk widniało, że zapłaciłam).
Ale to jest nic.
Patrzę na światło i nie mrużę oczu, oddycham ciepłym powietrzem i się nie duszę, nie mdleję pod prysznicem...

I... czy ja chcę wracać do stadium roślinki? Czy jest w tym jakikolwiek sens?
Znam, a raczej znałam, masę ludzi, którzy żyli długo z rakiem przyczajonym gdzieś w trzewiach, ludzi, którzy nie poznali smaku chemioterapii czy naświetlań.
Znam też, a raczej znałam, ludzi których leczenie wykończyło. Nie umierali na raka, umierali na powikłania po chemii. Pani Ala, pani Marysia, Beatka, Justynka... Wykończyły je powikłania.

Tu pojawia się absurd. Cieszę się, że skurwysyn dopadł mnie na etapie, gdy byłam silna. Że się nie dałam. Że leczenie mnie nie zniszczyło.

Czy jest sens w kurczowym trzymaniu się schematów postępowania?
Lepiej żyć dłużej, ale tego nie czuć, czy lepiej żyć krócej, ale za to na pełnym wypasie?

Póki co zagryzam wątpliwości kiwi i truskawkami. Wierzę, że cholerna teoria o tym, że rak nie przetrwa w alkalicznym ciele, okaże się prawdą.
Póki co - działa :)

Idę na zakupy.
Sama, z plecakiem, listą i garścią drobniaków.
Uśmiechnę się do zachodzącego słońca.
Będę udawać zdrową. I nawet nikt nie skapnie się, że obok stoi wylęgarnia skurwysynów.

PS. Pewnie zauważyliście, że na blogu pojawiły się reklamy. Nie gniewajcie się. Płacą mi za to.
Póki co wyszło 8zł za miesiąc, ale... to zawsze dwa kalafiorki ;)
Udpostępnij:

75 komentarzy:

  1. Sama mam podobne mysli,na razie dochodzę do siebie 6 tydzień bez chemii(po 11 m-cach),na razie na 3 m-ce antyhormony,jak nie zadziałają toteż ten sam dylemat.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cholernie ciężka decyzja... A z każdym dniem bez leczenia robi się coraz cięższa :( Pozdrawiam cieplutko, nie daj się skurwysynowi :*

      Usuń
  2. Jeśli nie chcesz już wracać na chemię, to proszę - odwiedź żorskie stowarzyszenie Pneumatofora :)
    Wiem, że ich strona internetowa ani facebook nie zachęcają do tego, ale może warto spróbować...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba by spiac poslady, odrzucić lęk przed ludźmi i może by się dało. Strasznej fobii społecznej się nabawilam :(

      Usuń
    2. jedno jest pewne - nic nie stracisz, a wiele możesz zyskać :)
      idź, porozmawiaj, pomedytuj...
      http://pneumatofora.pl/index.php/kontakt
      powodzenia!

      Usuń
    3. No dooobra... Spróbuję :P

      Usuń
  3. Lucynko, sama nie wiem jakbym postąpiła, ale wiem, że wielu chorych z rozsianym rakiem np Marzena Erm rezygnuje z chemii. Jakość życia ponad długość życia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co się trzymać kurczowo. Czasami leczenie już bardziej szkodzi niż pomaga...

      Usuń
  4. sama sobie zadaję to pytanie
    gdyby się okazało, że mam przerzuty...
    nie wiem, nie wiem...
    qrefsko ciężkie pytanie
    qrefsko ciężka decyzja

    ściskam

    OdpowiedzUsuń
  5. Alkaizm jest dobry.... Teraz tak na smutno.. kolezance zmarla tesciowa. Na sku... mozgu. Na Boze Narodzenie diagnoza , na Wielkanoc teraz odeszla w wielkim cierpieniu. Ironia losu, gdy byla mlodsza pokonala bestie w piersi. I prze cale zycie (!!!) regularnie poddawala sie wszelkim badaniom... nawet radio od czasu do czasu . Wszystko ok. Potem ta diagnoza. Jestem wk... , ze zycie z bestia to loteria. Ze mozna wszystko, i nie pomoze. Ze ktis oleje i jakos sie trzyma. Moja ciocia przeszla dluga walke. Gdy bestia sie przypomniala w 2 rundzie.... Ja bym walila chemia gdzie sie da. Przepraszam jesli Cie jakos urazilam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uraziłaś mnie :) W całej tej historii szkopuł jest jeden - mnie już nie ma czym leczyć. Wykorzystałam wszelkie możliwe schematy, a poddawanie się roli króliczka... Cena jest za wysoka.

      Usuń
  6. Kochana Lucynko...decyzje musisz podjąć sama. Jak jest to trudne - wiem doskonale. W 2012 przeszłam chemię, 2 operacje i radioterapię. Ponad rok podnosiłam się ze skutków ubocznych leczenia...do dziś mam paraliż brody i dolnej wargi, niesprawne ręce i inne cuda...Od marca tego roku mierze się ze wznową. To o wiele trudniejsza sytuacja niż gdy usłyszałam diagnozę rak...bo dzisiaj mam już świadomość jak samo leczenie potrafi okaleczyć. O tym co przeżywam wie tylko ktoś kto znalazł się w podobnym położeniu...Patrząc jak mój organizm zdołał się podnieść ze stanu gdy nie potrafiłam samodzielnie dojść 5 metrów do toalety - uznałam że nie chcę go znowu truć. Moją filozofią jest wspomóc siły obronne by jak najdłużej móc żyć w pewnym komforcie. Dzisiaj miałam pierwszy zabieg Hipertermii ogólnoustrojowej. Niestety ta terapia znana w Niemczech, czy na Zachodzie od 30 lat u nas dopiero raczkuje i nie jest refundowana. Sama jestem w trudnej sytuacji i muszę prosić o pomoc by móc z niej skorzystać - ale myślę że warto...Jest wiele dróg które mogą nam pomóc - ważne by decyzje wypływały z naszego serca...najgorsze to być tylko numerkiem w systemie i czuć że się nie ma praktycznie na nic wpływu...to było w mojej dotychczasowej drodze najboleśniejsze...dzisiaj pragnę sama o sobie decydować, bo na odpowiedzialność za decyzje innych nie mogłam liczyć. Jeśli temat Cię zaciekawił to proszę zajrzyj na mój blog : www.beme.com.pl
    Albo napisz do mnie Lucynko 😊 Pozdrawiam serdecznie ❤ Bogusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaglądam do Ciebie, o to się nie bój :)
      Ściskam mocno :*

      Usuń
  7. Podobny dylemat ma moja mama. A ja razem z nią. Okazało się, że coś co miało być powikłaniem po operacji ginekologicznej - okazało się rakiem jelita grubego. Przeszła ogromnie ciężką i zagrażającą życiu operację - 3 tygodnie temu. Jeszcze się nie pozbierała. Ma stomię, jest słaba -a tu już dzwonili ze szpitala onkologicznego, że jak najszybciej trzeba rozpocząć radio i chemioterapię. Jakoś sobie tego nie wyobrażam - póki co mama z ledwością dojdzie do toalety. I tez mówi, że nie chce zadnego leczenia już. W oczach jednak widzę strach. I widzę, że oczekuje ode mnie jakiejś rady. Ale co ja mam w takiej chwili jej radzić?
    Ech, ciężkie to życie.
    A Tobie Lucynko życzę, żeby sytuacja rozwijała się na plus i żebyś już nie musiała podejmować decyzji chemicznych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to ma być pierwsza chemia - niech się leczy. Mój przypadek jest zupełnie inny, rzadkiego dziada jak diabli mam, są tylko dwa schematy leczenia, oba zawiodły, nawet eksperymenty na mnie robili, też nie do końca pomogły. Pierwsza chemia daje najlepsze rezultaty. Leczenie jest ciężkie ale... ale pomaga :) Strach jest zawsze, ale... spróbujcie chociaż. Leczenie zawsze da się przerwać jeśli byłoby zbyt ciężko. Trzymam kciuki :*

      Usuń
  8. Lucy - widze,ze kombinujesz z alkalizowaniem, a ja ciagle czytam,ze rak zywi sie cukrem i nawet sa jakies skany medyczne ktore sie wlasnie na tym opieraja - jakis doktor mowil w wywiadzie. Nie pamietam szczegolow, ale odstawienie cukru zaszkodzic Ci nie moze (owocki, zwlaszcza suszone tez sa niezazbytnio pod tym wzgledem, co innego kalafiorek :D ). Oczywiscie NIE znam sie i nei narzucam opinii, ale chyba sama w tej sytuacji poszlabym w ta strone, bo zgadzam sie z tym,ze chemia to jakis horror i pewnie w wiekszosci przypadkow drastycznie skraca zycie, a wyleczalnosc jest taka se. I eksperymentowalabym z marycha (choc do tej pory nie mialam z nia zadnej stycznosci), bo na videoblogu Kacik Hani obserwowalam niezle wyniki takiej kuracji (kropelki wlasnorecznie warzone - pewnie cala okolica chodzila z bananem na twarzy ;) ), ale to byl guz mozgu, na przerzuty w kosciach raczej nie pomogly.
    Lena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja włąśnie uwierzyłam w szkodliwość cuktu i od kilku lat nie jem
      łatwo nie jeść ciast i czekolady, trudniej z owocami, owoce jem:/

      Usuń
    2. Gdyby cukier był taki szkodliwy to raczysko już dawno by mnie pożarło... Gdzie moja Cola?! ;)))

      Usuń
    3. *chrupie orzeszki lukrowane* Co chciałyście mi powiedzieć? :P

      Usuń
  9. https://wolnemedia.net/zdrowie/rak-20-najwiekszych-klamstw-o-nowotworach/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dawno nie czytałam większych bzdur

      Usuń
    2. przecztyalam linka i najbardziej powalil mnie,
      punkt 15. " Odcinanie sobie części ciała, które mogą kiedyś mieć nowotwór to chyba najgłupszy sposób na uniknięcie choroby. Jest tu też wątek seksistowski"

      :D:D:D
      troll

      Usuń
    3. twórcom takich teorii chciałoby sie wyciąć mówzg, ale chyba ze swiecą go szukać

      Usuń
    4. Czytałam. I tak... może rzeczywiście istnieje jakaś wielka organizacja farmaceutyczna blokująca wszelkie leki na raka... Ale nigdy nie uwierzę, że mój onkolog, który niemal płakał nad wynikami rezonansu, nie chciał, żebym wyzdrowiała. To się kupy nie trzyma. Cały personel na onkologii jest niesamowicie ciepły i przyjazny, to są ludzie, którzy poświęcają nam niemal wszystko. Nigdy nie uwierzę, że udają, żeby zarabiać... :/

      Usuń
    5. nie wierzę w żadną zmowę
      przecież to się kupy nie trzyma
      7 miliardów ludzi
      i taki spisek??
      że nic się nie wydaje?
      i co, pozwalają umierac swoim najbliższym, wiedząc, że chemia zabija? Albo że jest lek na raka, ale wszyscy go ukrywają??
      no proooszeee was!!

      Usuń
    6. Poczytajcie sobie o Burzyńskim, chcieli go wsadzić do więzienia bo wynalazł lek, który był skuteczniejszy. Koncerny farmaceutyczne chciały od niego wykupić recepturę, ale on się nie zgodził bo wiedział, że nie będą tym leczyć bo nikt nie "wyrzuci do śmietnika" tego wszystkiego co jest obecnie stosowane w leczenie onkologicznym.

      Lucynko masz bardzo mądre przemyślenia, życzę Ci podjęcia słusznej decyzji.
      L.

      Usuń
  10. Lucynko napisałaś bardzo mądry post. TeZ zaczełam zuważac,ze ludzie umierają od skutków ubocznych chemii bardziej niz na raka. Mojej mamie 25 lat temu wykryli raka narządów kobiecych .straszyli ze szybko umrze.Chcieli "leczyC" .ile babcia przepłakała...Nie poszla nigdy wiecej w tej sprawie do lekarza.Zyje do dzis,nic jej nie jest nie umarła- jak gadali lekarze.Duzo o tym czytam i gdzies czytalam,ze czasem organizm sam zwalcza raka.Tymczasem 2 kolejne kobiety w rodzinie zmarły od powikłań chemii ,naświetlań....
    Nie daj się tym "leczyC" to nie leczy to zabija...
    wystarczy popatrzec jak znikaja kolejne blogi; serce się kraja bo umierają od chemii nie od raka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cóż
      ja o soboie myslę że żyję dzięki chemii
      podobnie jak wiele moich znajomych
      a moja mama nie żyje, bo było na leczenie za późno, żadnej chemii nie miała, a rak zjadł ją do końca...

      Usuń
    2. Rybeńko, nie wiem, może ja też jeszcze żyję dzięki chemii... Ale wiem też, jakie spustoszenia wyrządziła w moim ciele.
      Znałam wiele osób, które odeszły przez skutki leczenia.
      Ale znam też wiele osób, które dzięki chemii żyją.
      To chyba kwestia rodzaju raka.
      Nie ma się o co sprzeczać :)

      Usuń
    3. ja nie chcę się sprzeczać
      ale nie mogę spokojnie czytać opinii że chemia to samo zło
      ja miałam mniej wlewów niż Ty, ale też mam swoje skutki uboczne, wiem, jakie to g
      i jak napisałłam wyżej, nie wiem, czy gdyby choroba się rozprzestrzenila, to bym się zgodzila na chemioterapie

      Usuń
    4. No właśnie dlatego to taki ciężki temat :( Nie wiem, co robić.
      Może jak dziad się rozszaleje to znowu zepnę poślady i dam robić sobie wszystko, byle tylko mnie leczyli.
      A może wycofam się do swojej malutkiej, bezpiecznej skorupki.
      Wierzę w medycynę, ale mam wrażenie, że więcej już dla mnie nie dadzą rady zrobić. Ale, gdyby był jakiś czwarty schemat leczenia, to bym się poddała. Ale nie ma.
      Mogę albo zostać króliczkiem doświadczalnym i powoli znów siebie stracić, albo olać lekarzy i zwyczajnie żyć. Paranoja o.O

      Usuń
    5. użyję brzydkiego słowa

      to są kurewsko ciężkie decyzje

      zwłaszcza, że nie jesteśmy sami
      że nasi bliscy oczekują, że będziemy " walczyć"...

      Usuń
  11. http://wolna-polska.pl/wiadomosci/prawda-o-raku-cz-1-prawdziwa-historia-chemioterapii-farmaceutyczny-monopol-2015-11

    Lucynko przecytaj to- przerazajaca prawda o chemii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest przerażająca bzdura

      Przepraszam Lucynko, już znikam,

      Usuń
    2. Rybenka gdyby to była bzdura, kolejne blogi osob chorych na raka nie zamykałyby się...a Oni umierają jeden po drugim. Przestrzegam kazdego przed chemią bo widzę co sie dzieje.

      Usuń
    3. Ula, nikt , żaden lekarz, nie obiecuje, że chemia wyleczy chorego na raka
      są nowotwory, które w ogóle nie sa leczone chemią - np rak tarczycy
      chemia tylko zwiększa prawdopodobienstwo przezyciadłużej, stosuje się ją albo jako towarzysząca leczeniu radykalnemu - np przy raku piersi, i statystycznie w takim przypadku jak mój chore żyją kilka lat dłużej, jeżeli maja chemię
      gdyby ktoś w mojej sytuacji odstąpił od chemii ciągle by miał szansę żyć długo i szczęśliwie, ale na pewno nie jest tak, że jak ktoś poddał się temu leczeniu, to zaraz umrze, hello!!!
      albo w celu przedłużania zycia - i tu każdy człowiek musi sam podjąć decyzję, czy chce ją przechodzić

      Usuń
    4. Rybenko szanuję Twoja opinię, i rozumiem te argumenty.Jednakze sledzac te blogi a takze blogi zagraniczne chorych na raka a takze w rodzinie widzę,ze jednak nie od raka umierają lecz od skutkow chemii.i wybacz ,ze się z Tobą nie zgadzam ale jestem wściekła na tem "przemysł chemii". I nigdy nikt nie przekona mnie ,ze dobrze zrobiono dopuszczajac chmię do "obrotu". Wystarczy poczytac na necie wielu lekarzy prywatnie wrecz chemię odradza.To biznes i tyle...

      Usuń
    5. Uluś, ale są też przypadki, gdzie leczenie dało radę :) Nie żryjcie się już, no, buźki na zgodę!

      Usuń
    6. ja jestem prosty inzynier
      do mnie przemawiają liczby
      najlepiej znam się na raku piersi
      statystycznie większą szansę na pokonanie choroby ma osoba która przejdzie wyznaczone cykle chemioteraii - ale nie każdemu się ja zaleca, przy małych guzach i nieagresywnych ci lekarze, co to współpracuja z tym starsznym przemysłem chemicznym, nie dają chemii!

      wiele nowotworów u dzieci świetnie leczy się chemią, lekarze leczący małych pacjentów mówią, że już są takie nowotwory u dzieci, że maja 100% wyleczeń

      nie zmienia to faktu, że ciągle więcej ludzi umiera na raka, niz go pokonuje
      często są to smierci spowodowane powikłaniami po chemii
      może częściej trzeba od niej odstepować przy złych rokowaniach??


      ale wiara w to, że to zmowa firm farmaceutycznych to taka głupota, że ręce opadają
      dzieci ludzi tam pracujących, matki, żeony, tez chorują na raka
      i też na niego umierają

      Usuń
    7. O, Rybciu, tu się zgodzę. Czasami po prostu już nie ma czym leczyć i nie ma co robić tego na siłę. I właśnie tego próbuję uniknąć - faszerowania mnie lekami, bo "trzeba się leczyć". Gówno prawda ;)

      Usuń
    8. i tu Cię naprawdę rozumiem!!

      choć to wymaga ogromnej odwagi!!

      Usuń
  12. Bob Wright: Wiemy, że 97 procent osób przechodzących chemioterapię umiera w ciągu pięciu lat. Badanie to znalazło się w [Clinical Oncology] Journal. To sami onkolodzy podcinali gałąź, na której siedzieli.

    to jest najciekawsze zdanie- świadczy ze naprawde chemię przezywa okolo 3 %.RybeNka gratuluję.To Ty. Ale w naszej rodzinie kazdy boi sie tej ruletki 3 % szans...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zdanie jest największą bzdurą
      takich jak ja znam dziesiątki!!
      jestem aktywną uczestniczka forów onkologicznych
      znam mnstwo osób po chemuoterapii
      na pewno nie 3% przezywa dłużej niż 5 lat!!!!!

      Usuń
    2. Oj, dziewczyny, napędzacie się nawzajem niepotrzebnie :) Wierzę w medycynę, w chemię, leczenie itp,... Tyle, że już dostałam wszystkimi schematami leczenia, a nawet jednym eksperymentalnym... I nie chcę znowu tego przechodzić ;)
      Każdy ma prawo do swoich opinii, nie kłóćcie się :*

      Usuń
    3. no ja może emocjonalna, alem grzeczna:)

      chyba?
      postaram sie bardziej:))

      Usuń
    4. Lucynko no akurat się z TobA zgadzam :).Kazdy z nas chce po prostu abyś nam tu kiedyś zdjęcia ze swoich 70 urodzin wstawiła :)

      Usuń
  13. w Clinical Oncology Journal piszą suche fakty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm
      w googlach nie ma czegoś takiego...
      albo nie umiem znaleźć?

      Usuń

  14. rybenka jesli temat Cię interesuje zacznij szukac ale po angielsku.Ja i mama duuzo tego czytamy.
    Nawet mamografy jak się okazuje są już zbyt czułe i wykrywają jako raka zmiany ,ktore rakiem nie są. Było o tym w "czego nie powiedzą ci lekarze" taka nowa gazeta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no szukałam, po angielsku, nie znalazłam

      a co do raka piersi - niczym mnie nie zaskoczysz
      oczywiście, że mammografia to badanie i omylne i rakotwórcze!
      ale lekarze tego nie ukrywaja
      mam znajome, które zrezygnowały z tego badania
      i takie, któym to badanie uratowało zycie , dosłownie

      wiesz, jak się czyta tylko jedną wersję, i nie ma się własnych doświadzeń i medycznej wiedzy, to bardzo łatwo ulega się manipulaci

      Usuń
  15. Rybenka, widzę ,ze masz dużą wiedzę, szanuję tez Twoje doświadczenie.
    Jednak te arytkuly nie są wyssane z palca. i manipulacji równiez ulegają ci, co są leczeni chemią.A medyczną wiedzę chętnie zgłębiam:). chocby po to by gdy zachoruję na raka nie umrzec od chemii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z całego Ci serca życzę, żebyś nie zachorowała

      nie mam poczucia, że jestem manipulowana
      wiesz na co moja lekarka onkolożka najbardziej naciska teraz?
      na sport!
      bo wiadomo, że ludzie aktywni fizycznie rzadziej są oiarami raka
      taka jest wspłczesna medycyna
      chemia to tylko jej mała część
      ciągle więcej ludzi umiera na serce i cukrzycę

      a jeżeli wierzysz, że 97% ludzi lktórzy pzreszli chemię uiera zanim mi nie 5 lat od niej - to uważam, że już jesteś zmanipulowana, żadna statystyka tego nie potwierdza

      Usuń
  16. Ula Nowak, a ja myślę, ze póki nie było się chorym, czego oczywiście Ci nie życzę, nie można niczego zakładać. Zdrowy może się tu mądrzyć ile chce Ale to nie jest walka o Jego życie. Koniec i kropka. Pozdrawiam ciepło Lucynko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia święta prawda...To chory musi podjąć tę decyzję.
      Ja podziwiam wszystkich walczących na raka. Kazdy jest Bohaterem przez duze B!!!

      Usuń
  17. RybeNka powiem tak, cieszę się,że Ci się udało wygrać, to jest dobra strona.
    A co do chemii, niestety jestem anty bo widzialam co robi z ludzi...:(. Na koncu zwłaszcza.stad moje duze NIE.Mnie te skutki uboczne przerazają.

    I juz się nie denerwuj :) zdrowia dla Ciebie i Lucynki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sie nie denerwuję

      to nie chemia zabija
      rak jest zabójcą
      i rakowej śmierci się boimy...

      Usuń
  18. https://www.youtube.com/watch?v=5trRU_he10k

    https://www.youtube.com/watch?v=GMuybBtUo8I

    https://www.youtube.com/watch?v=3Mlsz9QDbOU

    OdpowiedzUsuń
  19. https://pracownia4.wordpress.com/2015/06/16/dlaczego-lekarz-nie-powiedzial-mi-ze-chemioterapia-zamiast-niszczyc-raka-dokarmia-go/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywajmy - internet to mało prawdopodobne źródło. Każdy może napisać cokolwiek wymyśli. Każdy może pisać bloga. Nawet ja mogę, więc... ;)

      Usuń
    2. Oczywiście, możesz żyć długo albo nie, możesz bujać w obłokach lub zejść na ziemię, wszystko jest Twoim wyborem ;) Jak w porę dorośniesz, to zrozumiesz.
      Najbardziej prawdopodobnym źródłem informacji jest ten, kto na Tobie zarabia?

      Usuń
  20. http://www.faceci.com.pl/r_rak_metody_konwencjonalne.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.rynekzdrowia.pl/szukaj.html?q=chemioterapia

      tu jest prawda!!

      Usuń
  21. https://astromaria.wordpress.com/2013/11/19/stalin-wymyslil-schizofrenie-bezobjawowa-a-wspolczesna-mafia-medyczna-niewidzialnego-raka-ktory-wymaga-pilnej-chemioterapii/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blog. Może być pisany przez każdego. Nawet przeze mnie ;)

      Usuń
  22. https://astromaria.wordpress.com/2012/04/16/onkologiczne-ludobojstwo-zdemaskowane/

    OdpowiedzUsuń
  23. https://www.facebook.com/photo.php?fbid=416338655191569&set=a.107788279379943.17986.100004463132247&type=1&theater

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na fejsie to już całkiem można poszaleć!

      Usuń
  24. https://www.youtube.com/results?search_query=rick+simpson+-+ucieczka+przed+lekarstwem+%28napisy+pl%29

    OdpowiedzUsuń
  25. https://www.youtube.com/watch?v=dAZuCAZQ6SM

    OdpowiedzUsuń
  26. Co można zrobić na dzień dzisiejszy w polskich warunkach, nie mając samemu wystarczającej wiedzy?
    Moim zdaniem poprosić o pomoc, któregoś z tych dwóch ludzi. Obydwaj powrócili z wieloletniej emigracji w zeszłym roku. Przywieźli ze sobą ogromną wiedzę zebraną z całego świata i chęć pomocy Polakom. Ponieważ obydwaj jeżdżą po Polsce, to warto pójść na takie spotkanie, posłuchać, nawiązać osobisty kontakt.

    http://naturopathopinion.com/spotkania.html

    http://ukryteterapie.pl/strona/spotkania



    Człowiek z pierwszego linka napisał znakomite książki:

    http://naturopathopinion.com/ksi%C4%85%C5%BCki.html

    Człowiek z drugiego linka walczy m.in. o możliwość leczenia medyczną marihuaną w Polsce.

    https://www.youtube.com/results?search_query=jerzy+zi%C4%99ba+marihuana

    OdpowiedzUsuń
  27. Chemii nie mozna zakwalifkowac jako kompletnej bzdury,ale moze zalezy to od rodzaju raka... Moj kuzyn mial raka zoladka, mial chemie, w koncu musieli usunac zoladek, ale raka pokonali. To juz ponad 4 lata, ale za kazdym razem jak kuzyn idzie na badanie kontrolne to lekarze sa bardzo zdziwieni. Raz nawet ktoremus sie wyrwalo - to pan jeszcze z nami? Czasem mysle, ze personel medyczny potrzebuje szkolen z zakresu obslugi klienta/pacjenta.... Poza chamstwem i zimna rutyna czasem nie pomysla i chlapna...
    Lena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, znam to! Jak się długo nie pojawiałam na onkologii to "moja" pielęgniarka aż płakała ze szczęścia. Myślała biedaczka, że już mnie nie ma.
      Może i personel nie jest idealny, ale jak się pójdzie do "zwykłej" placówki medycznej, to człowiek nagle tęskni. Bo to to już jest hardkor bez trzymanki ;)

      Usuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)