środa, 28 października 2015



Chemiczna biblioteka


Czytam. Jak opętana.
Dużo.
Bo co innego tu robić?
Urządzamy popołudniowe kawki na korytarzu. Wesoło jest.
Śmiejemy się, bawimy, zapominamy.
Rozmowy przerywa zwykle 'E! Kroplówka ci się skończyła!'.
Trzeci worek chemii.
Udało się, wyjdę w niedzielę, jupiii!
Udpostępnij:

2 komentarze:

  1. Jupii!!

    fajnie że możesz czytać
    moja percepcja w czasie choroby była tak ograniczona, że Twój Styl to był dla mnie Josef Conrad
    ledwo lapałam kontekst w "Party" :p

    OdpowiedzUsuń
  2. Jupi:)
    Zanim zauważyłam, że jest u Ciebie nowy post napisałam coś pod starym.

    OdpowiedzUsuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)