czwartek, 6 sierpnia 2015



Powitanie z Afryką... again


Pogoda mnie nie rozpieszcza. Moja odporność na temperaturę jest zerowa. Ledwo wybije na termometrze dwadzieścia pięć stopni, a ja już się duszę, dyszę, dycham i ledwo oddycham.

W owym skwarze z Mamuśkowatą udałyśmy się na chemię. Dzisiaj. Do Katowic. Autobusem.
Tryliard stopniów w cieniu, a ja dycham jak ryba wyrzucona na brzeg.
A w szpitalu okazuje się, że nie jestem na dzisiaj zapisana. Dziwne.
A co dziwniejsze - wszyscy jutrzejsi pacjenci zostali przepisani na dzisiaj.
W konsekwencji na korytarzach ludno i duszno.
Pot się ze mnie leje, z nosa ciurka katar, duszę się bardziej niż na słońcu.
A w końcu i tak okazało się, że chemii nie będzie. Bo jestem przeziębiona, bo dużo ludzi, bo nie byłam zapisana.
Może to i dobrze?
Od soboty mamy w domciu siostrę Jeszcze Kawalera z jej dwoma córeczkami. Głupio tak zniknąć w szpitalu na trzy dni, gdy w domciu goście się goszczą ;)
Dzieci.
Hardkor, moi drodzy, hardkor.
Ale o tym napiszę, jak już przetrawię przestawienie się z trybu "bezdzietna" na "wszędzie pełno zabawek" ;)

Buziam cieplutko! :*
Udpostępnij:

7 komentarzy:

  1. LUCY- Odwagi !!
    co do upalu oraz do podjecia gosci w tym upale ;-)
    troll

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozdrawiam - chciałem napisać: ciepło, ale tknęło mnie, że to względem treści posta i pogody chyba niezbyt szczęśliwe. Więc pozdrawiam wylewnie, jak orzeźwiający chłodny prysznic!
    Też ostatnio przeżywam bliskie spotkanie z siostrzeńcem, pięcioletnim, i chyba trochę nie ogarniam dziecięcego temperamentu ;-).
    Dużo pogody i radości :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło Cię znowu czytać! :))) Też mam właśnie pięciolatkę w domu, szaleństwo :D Tulam ciep... lodowato, chłodno i mrożąco :D

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super że jesteś :) ja ogarniam na codzień taki hardkor - dwójkę rozdartych młodych ssaków ;) wiem o co chodzi... Jutro w ramach odpoczynku od młodzieży uciekam na spotkanie szydełkowych maniaczek, mam nadzieję, że się nie ugotuję zanim dotrę... pozdrawiam i wytrwania życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. aa mam pytanko czy wchodzisz jeszcze na swój drugi blog hafciki Lucynki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wchodzę :) I jak coś nowego powstaje to się tym chwalę... Tylko przy upale weny nie mam. Ale powstała podusia z konikiem dla pięciolatki, więc zapewne na dniach będzie notka ;) Buziam cieplutko :*

      Usuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)