czwartek, 11 czerwca 2015



Chujowo, ale stabilnie - czyli wyniki rezonansu (dalej mam aliena, a nawet ich stadko)


Na Raciborskiej w Katowicach dzisiaj pogrom. Mnóstwo, masa, ogrom, wielce wiele ludziów wszelakiej maści, wieku, koloru i usposobienia.
Odebrałam wyniki przebrzydłego rezonansu. 
"Wnioski: stan stabilny."
Nic mi nie przybyło, ale niestety nic też nie ubyło. Ani tyci tyci w te czy wewte.
Dobrze? Źle?
A chuj go wie.
Emocjonalnie? "Stan stabilny".
Jestem stabilna, buehehe. Mogą to powiedzieć mojemu Jeszcze Kawalerowi, pewnie miałby coś do powiedzenia odnośnie mojej stabilności emocjonalnej, hue hue hue.

Lekarz po raz kolejny zgarnął mnie z korytarza ze słowami "mogę panią na chwilkę prosić?".
Oczywiście obudziło to na korytarzu masę pytań. Głównie cztery.
Znajomości?
Rodzina?
Ciekawe, ile dała?
Ciekawe, ile dała... razy?
Nic z powyższych, po prostu jestem miłą stałą bywalczynią ;p
Doktor mnie przepraszał, że nie może mi dać chemii, bo nie ma gdzie mnie położyć. Gdyż, jak wspominałam na wstępie, pogrom. A ja, że nie ma za co przepraszać, i tak jestem przeziębiona (dość solidnie przeziębiona).
Zaproponował wizytę w przyszły tydzień. A ja na to, że e-e, że mam inne plany. Bo mam.
Jakie?
Hmmm... Może pochwalę się, jak dojdą bilety? ;)

W sekretariacie panie rozkładają łapki. Ludzi, dużo, zawsze, ciągle, bez przerwy.
Wcisnęłam się na 25 czerwca.
Będę sobie tydzień leżakować, gdyż na tomografię zapisano mnie na, uwaga uwaga, 24 sierpnia. A w szpitalu zrobią od ręki.
No i składa się tak, że urodziny spędzę w szpitalu.
Zonk.
Impreza przesunięta na lipiec. No trudno ;)

Dodatkowo miałam dzisiaj dość głębokie przemyślenia na temat kultury osobistej współczesnej młodzieży.
Olać mnie, baba ze mnie jak dąb, postoję.
Ale wpychanie się do autobusu przed Mamuśkowatą?
(która, swoją drogą, w maju skończyła sześćdziesiątkę - możecie jeszcze składać Jej spóźnione życzenia, hehe ;))
Szczyt bezczelności. W całym autobusie stoją starsi ludzie, a uczniowie liceum sobie siedzą jak księżniczki i książęta. 
Stoi sobie też łysogłówka z alienem w trzewiach.
Bo są zmęczeni.
Dla mnie spacer do domu w taką pogodę był czystą przyjemnością.
Cholera. I to uczniowie MOJEGO liceum!!! Miarka, słynna ostoja nauki i kultury, ma w swej matni takie cosie, które nawet nie są w stanie przejść kilkuset metrów do domów.
Ja chodziłam ponad trzy kilometry. Jedynie w ostatnią zimę woziłam dupsko autobusem ;)
Stwierdzam, z bólem, że rośnie nam nowe pokolenie szczurów wyścigowych.
A ja wierzyłam w nowe pokolenie. Wierzyłam. I wierzyłam w darmową komunikację miejską. A teraz stwierdzam, że może mieć ona opłakane skutki dla młodzieży.

Czuję się stara.
Gadam o kulturze dzieciaków.
A przecież sama jeszcze niedawno byłam dzieckiem...

Co do naszyjnika z poprzedniego postu - zaczynałam już z pińcet razów. Ni uja, nie umiem go ugryźć. Zonk.
Ale się nie poddaję.
Ja mam się poddać?!
NiGDY!!!
Udpostępnij:

11 komentarzy:

  1. Hej! Kurcze nie wiem co ci napisac. Zle,ze dziada nie ubylo,ale z drugiej strony dobrze,ze sie nie powiekszyl. Na razie cieszmy sie,ze stan jest stabilny. Twojej mamusi skladam spoznione ale szczere:najlepszego,a przede wszystkim zdrowka. Moja mama zyla tylko 43 lata...:( Ciekawa jestem gdzie sie wybierasz:)Ja na weekend do Wroclawia.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani"Mamuskowata"wszystkiego najlepszego!!!

    Stabilnie czyli dobrze jest;)
    dzisiejsza mlodziez jest odzwieciedleniem edukacji w szkolach, nauczyciele juz nie tacy jak kiedys ciagle na zwolnieniach :(
    choleksa te urodziny w szpitalu to jednak nie zabardzo ale jak mus to trzeba isc. Podziwiam Cie za cierpliwosc do tych dronych koraliczkow,
    No i zawialo tajemnica ..gdzies wybywasz??
    troll



    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze, że alien nie ośmielił się postąpić ani kroku dalej. To już pozwala na "stabilność".
    Oblężenie na Raciborskiej jest nieziemskie, potwierdzam - przedwczoraj było to samo, polowanie na krzesła normalnie.
    Mamie przekaż najlepsze życzenia. Moja mama też skończyła w maju sześćdziesiątkę i nadzwyczaj sobie to w obecnych okolicznościach ceni.
    Nasi młodsi koledzy i koleżanki są nie tylko nad wyraz kulturalni, ale też posiadają niebywale rozległą wiedzę. Pod koniec maja miałem okazję oprowadzać po Katowicach - szlakiem moderny - grupę studentów drugiego roku polonistyki UJ, i nikt z nich nie był w stanie powiedzieć, w którym roku Polska odzyskała niepodległość. Ich wykładowczynie twierdziły, że oni nie tyle nie chcieli tego powiedzieć z jakiegoś powodu typu wstyd, bo za łatwe pytanie czy coś, ale że naprawdę nawet takich rzeczy nie wiedzą.
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  4. haha, ja ostatnio pisałam o cesze naszej narodowej "cojaniedamrady?" hehe, tak nawiązując do końcówki posta. Ale, ale, co do aliena, trzeba spojrzeń na rzeczy pozytywnie - nie rozwija się, walczy jak Ty, ale on nie ma tej cechy o której wyżej pisałam ;) Ja mam urodziny dzisiaj, tak dla odmiany:)
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  5. Mieszkam obecnie w kraju gdzie w komunikacji miejskiej sa wyznaczone miejsca dla osob starszych, inwalidow i kobiet w ciazy. Wisza tam tabliczki z obrazkami jak byk, wiec nie da sie nie wiedziec. A za nieoddanie miejsca jednej z takiej osob groza wysokie grzywny - tez zaznaczone na tabliczce. I krotka pilka.
    M.

    OdpowiedzUsuń
  6. http://wolnemedia.net/wiadomosci-ze-swiata/wyleczyla-sie-z-raka-jajnikow/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://www.youtube.com/watch?v=WIkzFjbUH4g
      film z polskimi napisami

      Usuń
  7. Hania z Australii tez ma aliena, opowiada o tym co robi w wielu filmikach, np.:
    https://www.youtube.com/watch?v=gDDAGiO6Wr8

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogladalam filmiki Hani, miala guza na mozgu, lekarze dawali jej 3 miesiace zycia i jakies smieszne szanse na wyleczenie (jak oni to obliczaja???). Zrezygnowala z konwencjonalnej medycyny (albo medycyna 'zrezygnowala' z niej, lekarze nie dawali jej szans - oszacowali ze jej zostalo bardzo malo zycia, wiec nie chcieli jej dobijac ciezkim leczeniem). Hania niejako z musu sama sie zajela swoim leczeniem - leczyla sie dieta i marihuana i guz w glowie znikl zupelnie, a ona juz zyje chyba z ponad rok od tej diagnozy i fizycznie czuje sie dobrze, jest aktywna. Ale ma nadal przerzuty w roznych miejscach, aczkolwek stan jest stabilny, zyje normalnie. Ja wierze w to,ze wyeliminowanie cukru, zdrowa dieta i prawdopodobnie krople z marihuany jej tak bardzo pomogly. Jest sporo filmikow w ktorych Hania podaje konkrety- badania, przebieg choroby, dieta - warto zobaczyc. Ostatnio tez bardzo duzo mowi o potedze umyslu, madrosci natury,ale to juz bardziej jej duchowe podejscie i indywidualna sprawa kazdego. Ma wole walki i nie poddaje sie i to jest wazne. M.

      Usuń
  8. Lucy chociaż chujowo ale pamiętaj , bojowo!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dziękuję za życzenia :)

    OdpowiedzUsuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)