wtorek, 3 lutego 2015



Tabletki po, aborcja i afera płodowa.

Żyjemy w dziwnym kraju, gdzie każdy siedzący na jakimś stołku człek próbuje kontrolować codzienne życie zwykłego, szarego obywatela. Włażą z butami do łóżek, łazienek, kibli i cholera jedna wie, gdzie jeszcze...


Ogólnie rzecz biorąc jestem "za". Za wszystkim, co wolne państwo może zaproponować swoim mieszkańcom. Wystarczy nieco ograniczyć dostęp młodym i głupim, a wszystko może być w pełni legalne.

Ostatnio UE udostępniła wszystkim tabletki "po". Oczywiście w państwie religijnym, jakim bez wątpienia Polska jest (co mi się wybitnie nie widzi, ale co ja na to poradzę) wzniósł się powszechny bunt. Bo jak to, bo to niebezpieczne, bo nieetyczne, bo jednodniowy płód to już dziecko...
Walnijcie się w łeb, ino mocno i skutecznie.
Niech kobitki sobie łykają, jak mają ochotę. Muszą tylko wiedzieć, jakie są konsekwencje takich leków. Dlatego warto byłoby bezreceptowo dać je wyłącznie dorosłym kobietom, stworzeniom z natury rozsądnym. Czyli? Jak pacjentka ma mniej niż 25 lat to wymagać recepty.
I myk, po problemie.

Odzywają się głosy, że tabletki po to już aborcja.
No i co z tego? Aborcja powinna być też legalna.
Już widzę te podniesione głosy, że przecież to już morderstwo...
Bądźmy ze sobą szczerzy - jak kobieta nie chce urodzić to nie urodzi. Zwyczajnie. Wymyśli tysiąc metod, aby pozbyć się niechcianego dziecka.
Że niby mogłaby oddać do domu dziecka?
Nie wiem, ilu z Was było kiedykolwiek w domu dziecka. Ja tam czasami bywałam, nasza szkoła miała program wsparcia dla jednego z nich. Widziałam na własne oczy tęsknotę, ból, nadzieje tych dzieciaków. Dlaczego produkować więcej smutnych serduszek, których nikt nigdy nie pokocha?
Tak, wiem. Wiele par nie może mieć własnych dzieci i chcą adoptować. No. Ale dzieci w domach dziecka jest do wyboru, do koloru. A to nie sklep, aby chcieć tygodniowego malucha, a już kilkulatkowi powiedzieć "nie".
Zaczniecie mnie pewnie wyzywać, żem morderczyni maluszków mieszkających w brzuszkach.
Nie.
Ja nie jestem morderczynią. Nie wiem, czy kiedykolwiek zdecydowałabym się na usunięcie ciąży, nie wiem, czy moje sumienie by to udźwigło. Ale to nie znaczy, że mam zabierać innym kobietom wybór.
Każdy ma prawo do wyboru.
Tylko nie mówcie mi, że dziecko też ma prawo wybrać, czy chce żyć. Odsetek samobójstw wśród dzieciaków jest i tak zbyt wysoki.

No i na palce pcha mi się temat ostatniej afery w Rawiczu. W jakimś mieszkaniu w szafie znaleziono trzy zakonserwowane ludzkie płody.
Niby obrzydliwe, niby niemoralne, ale...
No właśnie, ale.
W naszym pięknym kraju za pełnosprytnego człeka uważa się dopiero dziecko po siódmym miesiącu ciąży.
Więc co kobitka miała zrobić z płodami po poronieniu?
Spuścić w kiblu? Wyrzucić do śmietnika?
Co jest bardziej niemoralne: trzymać swoje niedonoszone dziecko w szafie, czy na wysypisku śmieci?

Oto paranoja polska.
Plemnik w pogoni za jajeczkiem jest bardziej ludzki, niż kilkumiesięczny płód.
Usunięcie ciąży to skończone zło, morderstwo w biały dzień, ale pochowanie płodu jest niemożliwe.
Bo przecież to jeszcze nie człowiek.
Udpostępnij:

8 komentarzy:

  1. Popieram w 1000 %. I zdrowia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Napisałaś to co wielu z nas w duszy gra. W pełni się zgadzam.
    Pozdrawiam
    D.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak poronisz w szpitalu na tak wczesnym etapie ciąży to też płody idą do utylizacji. Masz rację, co do wieku, od którego ta tabletka powinna być dostępna bez recepty.
    A mnie jeszcze wkurza parę innych rzeczy, ale nie będę się rozpisywać :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zgadzam się z żadnym stwierdzeniem, ale czy jest nieprawdziwe? Myślę, że prawda nigdy nie jest na wyciągnięcie ręki i dlatego bardzo nie podoba mi się Twój styl (jak i wszystkich innych mądrali internetowych) pokazujący, że masz monopol na prawdę i teraz swoją prawdą objawioną oświecisz wszystkich innych. Życzę szerszej perspektywy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam monopolu, po prostu dzielę się swoim zdaniem. Nikomu nie nakazuję się z nim zgadzać, Twój wybór. A moja perspektywa... No cóż. Nic Ci do niej. Lubię ją. I nie wiem, w którą stronę ma być szerszą. I nie jestem internetową mądralą. Jestem jak najbardziej z krwi i kości. Chętnie spotkam się na kawie i przedyskutuje to i owo ;)

      Usuń
    2. Nie mam monopolu, po prostu dzielę się swoim zdaniem. Nikomu nie nakazuję się z nim zgadzać, Twój wybór. A moja perspektywa... No cóż. Nic Ci do niej. Lubię ją. I nie wiem, w którą stronę ma być szerszą. I nie jestem internetową mądralą. Jestem jak najbardziej z krwi i kości. Chętnie spotkam się na kawie i przedyskutuje to i owo ;)

      Usuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)