środa, 7 grudnia 2016



Wieści z frontu (łyknijcie melisę przed czytaniem)

No co ja zrobię, że było zajebiście i być przestało?
Fajnie się leniło, mieliło w zębach codzienność, okrywało się spokojem i budziło się z radością.
Wzięło i wszo kopyrtnęło.



Tomografia bebechów twierdzi, że węzły chłonne szaleją, a ja nabyłam nowy przerzut. Na prawego jajnika. Rzekomo.

I znów przyzwyczajam zad do krzesełek przychodniowych, a ucho do słuchania melodyjek w telefonie (te z gatunku "zajęte, proszę czekać"). No trudno.

Może się uda chociaż spełnić marzenie. Postanowiłam zostać weterynarzem.
W lutym mam zacząć szkołę.
Oby się wszystko do tej pory jakoś uspokoiło. Nabrało ogłady i dystansu. Oby.

Tak poza tym to przyjęto mnie do Avalonu :) Po lewej macie moje nowe namiary :)
Do tego wczoraj byłam na komisji w ZUSie. Lekarz przedłużył rentę na kolejne dwa lata, ale zobaczymy, co o tym sam Zakład Uzdrawiania Słowem twierdzi. Zobaczymy.

Z nerwów i niepewności rozszalała się wątroba.
Przerobię ją na pasztecik. Rwa. Jakby było mało tego, że mi infekuje całe ciało...

Zatem doceńcie, że kotwasząc się w pościeli, działając pod wpływem (kodeiny i pyralginy) udało mi się dodać nowe kolczyki i bransoletki do sklepiku. Było ciężko, ale się udało :)

No i takie tam.
Nawet mi się nie chce myśleć...


* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
SMS na numer 75 165 o treści: POMOC 6742
czyni mój świat lepszym :)
Udpostępnij:

17 komentarzy:

  1. Nożkuźwano. Mogłoby odpuścić. Trzym się i nie dawaj! Ja potrzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłoby. A przed Świętami zamierzam wyjaśnić sprawę jajnika, coby chociaż móc poświętoszyć trochę.

      Będzie dobrze. Jeżeli na końcu nie ma happy endu to znaczy, że to jeszcze nie koniec ;)

      Usuń
  2. To tylko maszyna... może się mylić! Głowa w górę! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mojej mamy maszyna się pomyliła. A może nie maszyna tylko lekarz opisujący?
      Mam nadzieję, że i w Twoim wypadku tak jest :)Bedzie dobrze!

      Usuń
  3. Lucy, u mnie tez niestety ujowo. Chodz se Kobito cos golniemy na poprawe humoru ;). Albo jeszcze lepiej Ty swoje dragi na stol, ja swoje i bedzie impreza jak sie patrzy ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej środków odurzających nam nigdy nie braknie :D

      Usuń
  4. Masakra... :/ Oczywiście już wysyłam smska i lukam na bransoletki.
    Trzymaj się Lucynko! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. A czy coś wiadomo odnośnie dalszego leczenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie tam :(
      Onkolog dopiero na początku stycznia, a teraz próbuje się dopchać do jakiegoś ginekologa od "spraw specjalnych". W poniedziałek idę koczować pod gabinetem, bo w inny sposób to terminy oscylują na styczeń-luty :/

      Usuń
    2. Podnosi mi się ciśnienie jak słyszę o tych terminach :( #zła. Dziad w bebechach się trochę rozbestwił ostatnimi czasy ale wierzę, że lada chwila mu dokopiesz tak że się nie podniesie! Dobrze, że z zusem problemów nie miałaś bo ostatnio czytałam u Marzeny Erm jakie przeboje miała i aż włosy mi dęba staneły. Pozdrawiam - anonimowa czytaczka, stała bywalczyni już chyba od 1.5 roku

      Usuń
  6. No żesz kurza twarz. Nie mógłby trochę odpuścić?!? Co za dziad! Trzymam kciuki żeby to była tylko pomyłka lub głupi błąd.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie zebym sie nie wkurzyła...
    Ale wierzę, że to ostatnie podrygi tego świństwa
    Dobre myśli posyłam i nie tylko:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ginekolog w poniedziałek o 15.30 bez koczowania pod gabinetem. Obdzwoniłam pół Żor ale w końcu dopięłam swego. Ufff, trochę mi lżej! Nie ma chyba rzeczy, której bym nie zrobiła dla mojej kochanej Lucyferki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka mama to skarb - dobrze ze Lucynka ma bliskich wokół siebie to bardzo ważne mieć życzliwe osoby w ciężkiej sytuacji ,a niestety różnie z tym bywa
      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
    2. Kochana mama! Trzymam kciuki za jutrzejszą wizytę. Mocno trzymam!

      Usuń
  9. I jak wizyta? Wszystko dobrze? Trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)