środa, 1 marca 2017



Jak najdalej stąd, jak najszybciej chcę biec, byle jak najdaleeeej..!

Jedną nogą jestem za drzwiami szpitala. Drugą za oknem.
Taka rozerwana tkwię w łóżku. I wcale nie podoba mi się myśl, że już w piątek mnie poharatają.
Jakoś czuję się przywiązana do mojej spójności i nienaruszonej powłoki cielesnej.
Dziwnie mi z myślą, że ktoś będzie mi babrał łapami w bebechach.
Może i bebechy są niegrzeczne, ale są moje. Jestem o nie zazdrosna.

Nie podoba mi się to, co widzę na łóżku sąsiadki. A widzę tam sąsiadkę po operacji.
Te wszystkie rurki, kabelki, leżenie na płask przez cały dzień.
Nie chcem.

Można przejść operację jakoś, nie wiem, internetowo? Korespondencyjnie?
Poproszę na wynos!


posted from Bloggeroid

Udpostępnij:

17 komentarzy:

  1. Dasz radę.
    Będę bardzo mocno trzymać za Ciebie kciuki w piątek! :*
    Czyli w końcu mają usunąć samego guza, tak? O której operacja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety z jednym jajnikiem się muszę pożegnać ;) Ale drugiego nie oddam! ;)

      Ledwo zdobyłam termin, godzinę pewnie jutro poznam. Ale zwykle robią od 8 do 12 operacje ;)

      Usuń
    2. Słuszna decyzja. Nie ma co się okaleczać "na zapas". Będę wysyłać Ci moc dobrych myśli w piątek w takim razie. Na pewno będzie wszystko dobrze.
      Strach jest tu zupełnie naturalny, ale wszyscy wiedzą, że Ty twarda dziołcha jesteś! :*

      Usuń
  2. Jak zaobserwowalas to lezenie po operacji nie jest takie zle; to dlatego, ze jeszcze dzialaja srodki znieczulajace (narkoza) i miesnie sa zwiatczale ;) co i jest dobre bo bolu sie nie czuje, potem wystarczy juz jaks tabletka.
    Lucnko nie bedzie tak zle, zobaczysz;) wazne, ze zrobisz sobie "porzadek" w brzuszku. Buziaki.
    troll

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardziej przeraża cewnik. Paskudztwo. Potem jakieś zapalenia się wdają, ble.

      Nosz, najgorsze jest to, że i tak nie mam wyjścia o.O

      Usuń
    2. Bylam zacewnikowana po operacji i nie jest to takie straszne jak sie wydaje. Lucynko gwaranuje, ze to nie boli i szybko go sciagaja, zby nie wdalo sie zakazenie ;)
      Spytaj sie anestezjologa czy wgole bedziesz go mila (mi sie wydaje , ze tak), ale to nie wazne. Wazne, zebys sie nie bala, ;)
      pisz co i jak....buzi♥
      troll

      Usuń
  3. Jak to mówią - jeden jajnik dziecka nie czyni, więc drugi na tę okoliczność się sprawdzi i w to masz wierzyć chociażby dlatego, że ja za to od dawna trzymam kciuki;)
    A że rurki i kabelki...płask przez cały dzień? Wszystko mija - nawet najdłuższą żmija a Ty jesteś fantastyczna, więc: spokój, pierś do przodu a czekolada w boczki.
    I melduj, bo są tacy, którzy bardzo Ci kibicują:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się nie panikować. Ale jakoś tym razem nie umiem :(((

      Usuń
    2. pooddychaj... spokojnie...wdech i wydech...umiesz... zawsze umiałaś...teraz też potrafisz i przecież to nie jest takie trudne... jest tyle ludzi, którzy Cię kochają... jest tyle ludzi, których kochasz... jesteś sama Ty...a koty...a te dobre chwile, które masz do przeżycia...a spokój...no daj Lucynka spokój - przecież wszystko będzie dobrze :)
      no już Babo - nie bój się... oddychaj

      Usuń
  4. Lucynko, czym siem!
    Ja to akurat lubię operacje, cieszy mnie, że to nie ja sie musze męczyć, jak np w czasie chemii:p

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej Mała, to normalne,że się boisz. Byłoby dziwnie, gdybyś się nie bała ;p
    ale pamiętaj " nie taki diabeł straszny..." Dasz radę !! Dla Ciebie to wielkie( i przerażające) przeżycie a dla operującego codzienna praca. Ty sobie pośpisz a my będziemy myśleć, modlić się i trzymać wszystko co tylko się da ( nie tylko kciuki )
    Tulam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podoba mi się myśl, że będą mi oglądać flaki, jakby w jakimś muzeum byli. Ech...

      Usuń
    2. W Polsce przynajmniej nikt Ci ich potem pokazywać nie będzie. Do mnie po operacji przyszli ze zdjęciami obrazu laparoskopowego i mimo, że dla mnie to właściwie "normalka" to jakoś zemdliło mnie od widoku własnych i zdecydowanie podziękowałam za dalszą prezentację :p
      Myśl, że za trzy-pięć dni już może będziesz biegać :)
      Trzymaj się dzielnie, zaraz będziesz "po". Na jutro wszystkie moce odpalone ;)

      Usuń
  6. Niech jutrzejszy dzień szybko Ci minie, innego wyjścia nie ma. Też jestem po operacji usunięcia jajnika, z dziesięciocentymetrowym guzem, więc trochę, ale tylko trochę ;) pamiętam jak to było. A nie było źle i tego się trzymajmy :) Z przyjemniejszych rzeczy pozostaje życzyć dobrego odlotu na głupim jasiu, niech coś fajnego Ci się przyśni. Koty np :) Spokojnego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powodzenia, trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  8. Lucynko, skup sie wlasnie na tym odlocie przed operacja. Moja - osobiscie - ulubiona czesc kazdej operacji. :) Taki haj za friko. :p

    Operacja to nie pobyt w spa, ale jak wszystko w zyciu - stan 'po' bedzie stanem tymczasowym. Na pewno bardziej tymczasowym, niz sie wydaje z perspektywy 'przed'. Zaopatrz sie w ksiazki, krzyzowki, wyszywanki, itp. I pamietaj, zeby sie domagac przeciwbolowych, jesli bedzie bolec. I niech sie rodzina domaga. Gdyby bylo trzeba. Ale bede trzymac kciuki za to, zeby bylo szybko, bez niespodzianek, ciecie artystyczne, i zeby Cie szybko ze szpitala wykopali. :**

    Kasia

    OdpowiedzUsuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)