poniedziałek, 6 lutego 2017



Nieogarek, czyli poszło o garek

Uparłam się, że powstanie dzisiaj ciacho. Ciacho ma być, koniec kropka. I nie ma zmiłuj się, ani, że już grubo po 22, a mikser pewien poziom hałasu generuje.
Karpatka musi być!
Zważając na fakt, że od 10 do niemal 17 nie było prądu, zdechł mi komputer i telefon, w kuchni ciemno było jak w rzyci, to całkiem normalnym jest, że z nudów postanowiłam potrenować spanie.
Po tak ciężkim treningu śnienia, jestem całkiem wyczerpana spaniem i spać, póki co, nie zamierzam.
Więc powstanie i karpatka i pewnie kilka muffinek. I może jakieś drożdżówki?

W amoku ciemności do rozmrożenia wyjęłam filety zamiast schabu. Zabieram się do mielenie i zonk. No ale trudno, mięso jak mięso. Spagetti powstało, częściowo zszamane.

Mężny - Od teraz schab tylko w niedzielę.
Ja udaję głupią.
Mężny - Jakoś dziwnie to smakuje...
Ja - Bo to piersi...

Mężny o mało nie zabił mnie spojrzeniem.
Bo wiecie. Mięso dzieli się na mięso, ryby i kurczaka. Z tego ryba i kurczak, jego zdaniem, mięsem nie są. I na nic nie zda się tłumaczenie, że przecież mięso jak mięso. Nie i uj, to jest niejadalne.

Biorę się za karpatkę. Mężny kładzie się spać.
M - Serio chcesz po nocach hałasować?
Ja - A chcesz karpatkę?
M - W sumie to do pracy bym kawałek wziął... (i jego holiłudzki uśmiech)

* * * * * * * * *

Tak, w tej notce nie ma ani słowa o Sami Wiecie Czym. I tak staram się od kilku dni żyć.
Sami Wiecie Co, póki co, nie istnieje.
Może samo zniknie, jeżeli nie będę o Sami Wiecie Czym myśleć i pisać.
Więc nie napiszę, że w środę będzie TK. Sami musicie się o tym dowiedzieć ;)))


* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
SMS na numer 75 165 o treści: POMOC 6742
czyni mój świat lepszym :)
Udpostępnij:

11 komentarzy:

  1. wiemy rozumiemy:**

    mój też kiedyś nie dawał rady bez mieska
    czas go wyleczył:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mężny już zrobił postępy, bo w ogóle zaczął jeść kurczaka. Trzy lata temu nawet nie chciał na niego patrzeć. Jest nadzieja :D

      Usuń
  2. Łucka, karpatka wygląda mniamusnie. Chciałam się z Tobą jakoś zobaczyć, poklachac. Tylko że jesteś tak jakoś w Kato przejazdem, chwilowo i ciężko się zgadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz w poniedziałek będę na trochę dłużej. Ale w jakiej kondycji psycho-fizycznej to nie mam pojęcia.
      Właśnie umieram po TK...

      Usuń
  3. Mmmmmm narobiłaś mi smaka i teraz też mam chęć na karpatkę...muszę męża nabuntować żeby mi upiekł :D bo ja robię wszystko sprzątam, piorę, prasuję, ale za nic nie lubię gotować :D no może tylko zupki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie wymienię się mężami!
      Mój nigdy mi nic nie upiekł ;(
      Ale naleśniki i rosół robi przednie. Tylko szkoda, że tak rzadko ;)

      Usuń
  4. Sami wiemy, o czym Ty wiesz, a o czym nie piszesz i rozumiemy:)
    Katpatke bym zjadła, nieważne, kiedy zrobiona!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mmm... Zrobiłaś mi smak na karpatkę. ;) Całe wieki jej nie jadłam... <3
    A jak z mydełkami? Będą? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydełka są w fazie "jak będzie kasa". Muszę nakupić składników, a póki co były inne priorytety. Ale kiedyś w końcu będą :)

      Usuń
    2. Ok, bo ja dalej czekam. ;D

      Usuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)