wtorek, 29 maja 2018



Bezradność zabija

Nienawidzę swojego ciała.
Nie chodzi mi o wygląd, otyłość, blizny czy inne kwestie zewnętrzne.
Nienawidzę tego, że nie mogę na nim polegać  bo buntuje się przeciwko mnie.
Ból atakuje znienacka, jak złośliwy kociak kłębek włóczki - tu pacnie łapą, tam ugryzie, tu szarpnie pazurami...


Chciałabym żyć normalnie, bez obawy, że nagle mogę oberwać skurczami w brzuchu, mdłościami, biegunką. Lub zwyczajnie zalać się potem, zupełnie bez przyczyny.
Wstawać rano bez oceniania, czy coś mnie boli, co boli i w jakim natężeniu. Czy dam radę wstać i iść do pracy.
Mam dość budzenia się dwie godziny przed wyjściem z domu tylko po to, aby zdążyć w razie czego łyknąć garść przeciwbólków. Żeby zdążyły zadziałać przed pracą.

I nie boli mnie tylko wątroba. W sumie, wątroba boli mnie bardzo rzadko.
Częściej wysiadają plecy. Albo rwą mnie szwy w bebechach. Albo nieokreślone bliżej skurcze w jelitach.

Dzisiaj wstałam, ale nie dałam rady zebrać się do pracy. Jutro lekarz. Kolejne trzydniowe L4.
Za dwa tygodnie tomografia. Kontrola.
Jak zawsze drżę z obawy, że pryśnie ta moja krucha, delikatna codzienność.
Bo może i nienawidzę swojego ciała, ale tak bardzo kocham udawać, że jestem zdrowa.
Udawać, że raka nie ma i nigdy nie było...
Tak fajnie jest po prostu żyć, jak miliony innych ludzi. Zdrowych ludzi.

Udpostępnij:

8 komentarzy:

  1. Oj, no, bl to zło!
    Bardzo dobzre rozumiem złość na ciało, które zawodzi
    inni nie dbają o siebie a wszystko uchodzi im na sucho, a tu...
    A Twój młody wiek tym bardziej sprzyja buntowi

    trzymam kciuki za zdrowie i przede wszystkim za dobre wyniki tomografii!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż mogę rzec... Powrotu do formy i niech ból zniknie. Trzymaj się dzielnie, a ja będę trzymała kciuki za Twoją TK.

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak, to jest takie połączenie bezradności i niepewności - pewnie jedna z najgorszych mieszanek :) ale i tak trzymasz się dobrze i walczysz o tą codzienność, zawsze Ci gratuluję w duchu tej siły :)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Nienawidzę swojego ciała".

    to w kom ono ma mieć oparcie?
    a Twoje ciało to Ty...
    przytul, ukochaj, wesprzyj.
    poczuj, jak mięknie pod Twoją czułością.
    jak oddycha z ulgą.
    spróbuj.

    przytulam i ja!
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasem patrzę ze zdziwieniem na moją blisko siedemdziesięcioletnią mamę, jak śmiga na rowerze, szaleje w ogrodzie albo szoruje okna...Trudno się z tą darowaną nam w onko-pakiecie słabością i bólem pogodzić, też miewam czasem dość, ale świat nie lubi ułomności więc robimy specjalizację z udawania i żyjemy, no właśnie żyjemy, chociaż to życie smakuje inaczej to bywa piękne i tego się trzymajmy:-)
    Tulam i trzymam kciuki za wyniki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Lucyna jesteś silną i wspaniała kobietą. Podziwiam Cię. Trzymaj się dzielnie
    H

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo chwil bezradnosci, checi poddania sie, mysle ze jestes bardzo dzielna i wspaniala osoba. Oby badania wyszly dobrze i wrocila Ci chec i radosc zycia.
    Napomkne takze iz Twoj blog ma przepiekna i nietuzinkowa grafike - jak jego wlascicielka.
    Mocno pozdrawiam
    https://dusty36.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)