czwartek, 2 lipca 2015

Lis udomowiony

Gotowanie mnie wzięło.
Na wczesny obiadek lasagne, na kolacje placki ziemniaczane z tzatzikami, na deser koktajl truskawkowo-wisniowo-galaretkowy.
Jutro będzie rybka z kalafiorem.
A w międzyczasie...


Ogórki się małosolnią ;-)

Mój Pan wierci coś na balkonie, lilie kwitną jak szalone, zakwitł nawet jakiś jeden, samotny dzwoneczek.
Kociambry pchają się na ręce.
Jak dobrze mieć swoje miejsce na świecie...*

*Moim stała się, o dziwo!, kuchnia ;-) I tym razem, wyjątkowo, nie chodzi tylko o jedzenie ;)
Lokalizacja: Osiedle Księcia Władysława, Zory

6 komentarzy:

  1. Zawsze śmiałaś się ze mnie i pytałaś jak można lubić kuchnię? No a tu i ciebie wzięło na pichcenie....itp. Ściskam mocno 😃

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze śmiałaś się ze mnie i pytałaś jak można lubić kuchnię? No a tu i ciebie wzięło na pichcenie....itp. Ściskam mocno 😃

    OdpowiedzUsuń
  3. Hihi... i bardzo dobrze :) życie w większości domów toczy się w kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kuchnia to podstawa :) Cos sie w garnku czy patelni pyrtoli, a w rekach albo robotka, albo ksiazka, gazeta etc... I zycie ma SMAK :) Kuchnia to centrum dowodzenia swiatem domowym :) W domku zawsze NAJLEPIEJ :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kuchnia to moj ulubiny zakamark ;-)na popelnienie szalonych przepisow, dla nasycenia kubkow smakowych jezyka mmm....
    Lucy :***
    troll

    OdpowiedzUsuń
  6. ale mi zrobiłaś mi smaka na ogórasy, że tak powiem :"Szarpałbym jak Reksio szynkę" :D
    ściskam!

    OdpowiedzUsuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)