poniedziałek, 9 marca 2015

Sterydy to zło!

Cieszyłam się jak dzidzi z różowego misia moim nagłym i niespodziewanym, aczkolwiek wysoce pożądanym, spadkiem wagi. Kilka dni na sterydach i jestem w punkcie wyjścia. Wchłaniam wszystko, co jadalne, jak kot Whiskasa (saszetkowego, uwielbiają go, skurczybyki), a dupka rośnie, oj, rośnie. Nosa przyklejam do szyby powtarzając swoją mantrę - byle do środy, w środę będzie już po wszystkim. I będzie basen, i będzie aerobik (wtorki i czwartki w MOKu, yeah), i będzie dieta, i będę stara, dobra ja. Lekko tłustawa, nieco nadprogramowa, ale śmigająca radośnie w spodniach rozmiaru 44 tudzież 46. I skończy się to dziwne uczucie niewygodności. Bo dodatkowe 25kg jest bardzo niewygodne, wierzcie mi. Jakbym ciągle latała w kurtce puchowej. Bleah!


Wczoraj odbyło się kobiece święto. Jeszcze Kawaler sporządził śniadanie (naleśniki z bananami, Nutellą i bitą śmietaną) oraz zadbał o obiadek (placki po węgiersku), a nawet wyprowadził mnie na spacer (co z tego, że samochodem?). I sobie siedziałam, i sobie pachniałam (nowymi perfumami od Tatuśkowatego, ha!) i dobrze mi było niesamowicie. Dzień Kobiet powinien być co najmniej raz w tygodniu.

W kuchni znowu generuje się nowa cywilizacja. Chyba odkryli kanalizacje, bo śmierdzi tam kanałami. Albo rozlałam mleko, albo moja zupa (sprzed pięciu dni?) udała się na wycieczkę po kuchni. Musiała przy tym sforsować pokrywkę garnka, ale czymże jest pokrywka dla młodej i ambitnej (po mamusi, czyli mnie ;)) zupki?

W głowie powstaje myśl. A nawet MYŚL. Tworzę tygodniowy plan zarządzania wszechświatem. No dobra - domem. Nawet jak się będę go trzymać trzy dni to i tak będę do przodu o dwa mycia naczyń, pranie i ścieranie kurzy. Może nawet kwiatki doczekają się podlania. Jestem stanowczo zbyt niezorganizowana.
I lubię kanapki z serem.
Nawet na diecie.
Ba!
Szczególnie na diecie!
(i wcale nie podżeram bitej śmietany)

1 komentarz:

  1. Brawo Lucynko !
    ruch to dobry pomysl:)

    OdpowiedzUsuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)