piątek, 20 marca 2015

Chemiossanie, odcinek pierwszy sezonu drugiego.

Stawiłam się wczoraj na premierze nowochemii.
Tłok, dwie drzemki, wizyta, brak wolnych łóżek.
Standard.


Pierwszy woreczek, mający se ciec dwadzieścia dwie godziny, przy godzinie osiemnastej swojego cieknięcia, zepsuł mi żyłkę. Spuchła jak szalona.
Na kontynację worka pierwszego, oraz worek kolejny, dostałam... Szósty palec, ino, że z wentylem :D


Na sali leżę znów z tą mega gadułą. I z taką fajną panią.
Rak żołądka. Po resekcji. Jak Chustka. Która regularnie dodaje mi sił w walce :)))

Wychodzem jutro. Podobno.
Podobno też zaćmienie było.
I podobno spałam 16h. Nie czuję. Idę spać dalej ;P
Lokalizacja: Szpital im. S. Leszczyńskiego. Zespół nr 1, Raciborska 27, Katowice

4 komentarze:

  1. śpij, a chemia będzie zjadać dziada :-)
    czym się!
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana Lucynko
    przespij to dziadostwo, no chyba, ze kobitki na sali sympatyczne sa.
    I ja dopinam sie do szustego palca i przesylam strumien
    mocy do rozwalenia aliena oraz niech plyna moce wytrwalosci.:*
    cichosza






    OdpowiedzUsuń
  3. Sen jest dobry na wszystko!Trzymaj się i jak najmniej skutków ubocznych <3<3<3

    OdpowiedzUsuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)