piątek, 20 stycznia 2017

Przedzawałowo

Los widocznie chce odciągnąć moją uwagę od poniedziałkowej wizyty u onkologa...

Siedzim se przy obiadku, wszystko cudnie i przyjemnie.
Nagle HUK.
Akwarium pękło. Samo z siebie. Jakoś magicznie. Nie ruszane od dłuższego czasu...


Prędka akcja ratunkowa. Szybkie odławianie rybek, trzymanie szyb, żeby się nie rozleciało całkiem, wiadra dookoła, spuszczanie wody.


Płakać mi się chce. Normalnie mam ochotę ryczeć i wyć.
Nie dość, że fundusze niemal zerowe, kasa z Fundacji w oczekiwaniu już od dwóch tygodni, lekarz za pasem, to jeszcze moje ukochane akwarium, moja ostoja spokoju, oaza opanowania, wzięła i się rozleciała.
Nie wiem, co robić.
Jakby, kurwa, zbyt kolorowo w życiu było.
Jakby wszystko musiało się zepsuć, zniszczyć.
Jakbym nie zasługiwała chociażby na odrobinkę stabilizacji...

piątek, 13 stycznia 2017

Bo pies to fajny zwierz :)

Jaki pies jest chyba każdy wie:
ma cztery łapy (albo i nie),
długi ogon (albo i nie)
i szczeka (albo i nie).

Pies fajny jest.
Przytuli. Zaskamle. Zajrzy w oczy, głęboko i radośnie.
Wysępi najlepszy kawałek kotleta.
A gdy się nudzisz... On to zauważy.
I litościwie wyciągnie Cię na spacer.
Myślisz, że to on chce wyjść. Nie!
To Ty chcesz, tylko jeszcze o tym nie wiesz :)

Może i w mrozy ciężko się zebrać w sobie i wypełznąć z cieplutkiego domku.
Może i szaleje ten gad na widok każdej piłki.
Może i ubrudzi każde jedne spodnie i każdą jedną kurtkę.
Ale za to podłogę w mieszkaniu wyścieli mięciutką kołderką ze swojej sierści.
I dogrzeje Cię w nocy. Nawet jeśli mówisz "nie wolno!", on wie najlepiej, że możesz zmarznąć i trzeba Cię szczelnie otulić swoim cielskiem.

Jeśli masz psa - rozumiesz, o czym mówię. Ale może się nie zgadzasz.
Jeśli miałeś psa, z którym los Cię rozdzielił - rozumiesz doskonale.
Jeśli nigdy nie miałeś psa... Może czas najwyższy?
Mrozy, schroniska zapchane, sierściuszki marzną. Czekają na swojego człowieka, który na wyłączność dostanie mokry nos, śmierdzący oddech i uśmiech od ucha do ucha :)
Zastanówcie się.
Tam gdzieś jest pies, który Cię potrzebuje...
Tam gdzieś jest pies, którego Ty potrzebujesz :)

Jaki pies jest? Każdy wie!
...a może i nie?

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Chyba jestem robotem o.O

Już w porządku.
Znowu jest dobrze.
Cicho. Spokojnie. Delikatnie.
Śmiem twierdzić, że rzeczywiście jestem jakimś terminatorem. Nowym gatunkiem robota.
Jak w programie wpisałam sobie komendę "nie martw się na zapas". I działa.
Mam jeszcze równo dwa tygodnie normalności. Martwić się będę 23 stycznia, u onkologa.


Póki co wyszywam. Czytam. Sprzątam. Chodzę z psem. Gotuję. Szcześciarzuję się na maksa.
A lada dzień rusza produkcja mydełek. Nie mogę się doczekać! :D

A teraz zabrzmię dziecinnie:
Kocham prezenty i upominki!
Dzisiaj przyszła nagroda z konkursu u Ani z Aniversum.pl (sorry, że tak bez odnośnika - z telefonu piszę, nie umiem stąd takich cudów robić ;)).
Jest to kalendarz Klubu Polki na Obczyźnie (pogrzebcie na Fb ;)).
I jest cudowny!


Z Mamuśką doszłyśmy nawet do wniosku, że jestem na okładce ;)
Oj, jak ja kocham kalendarze. I książki. A tu mam dwa w jednym. OCH!

I się uśmiecham od ucha do ucha.
Ciężko się smucić, gdy się dostaje takie śliczności :)))

Przekupna Lucyniasta, przekupna... ;)
Ale za to jaka szczęśliwa, ha! :D

posted from Bloggeroid