sobota, 9 maja 2015



Okres rocznicowy.


To dokładnie rok, odkąd zaczęła się moja raczna przygoda.
Dokładnie rok temu ostatni raz byłam w pracy. Dwa razy straciłam przytomność, aż w końcu koleżanka zastąpiła mnie na stanowisku.
W chorowaniu nie jest najgorsze chorowanie, to da się znieść. Gorsze są chwile, które się traci.
Urodziny mamy, 23 maja, spędziłyśmy na izbie przyjęć w zorskim szpitalu. Nie przyjęli mnie. W dzień matki wylądowałam na pogotowiu i zaraz potem w szpitalu. Dzień dziecka w szpitalu. W dzień ojca przyszły wyniki biopsji. Moje urodziny, 29 czerwca, wyglądały jak stypa. Ominęły mnie chrzciny młodszego bratanka. W urodziny taty, 24 lipca, mialam PET/CTa robionego. W urodziny brata, 20 listopada, byłam na chemii. Na roczek starszego bratanka nie mogłam jechać, bo po chemii zjechaly mi krwinki białe. Boże Narodzenie spędziłam na chemicznym kacu, bo 23 grudnia wyszlam ze szpitala. Trzydziestkę mojego ONLY ONE spędziłam w pokoju podań, wróciłam przed północą. Sylwester był na chemicznym kacu. Walentynki też. Wszystkie rocznice moje i Kawalera spędzam w szpitalu.
Rak nie boli.
Bolą chwilę, które nam niszczy.
Ale spokojnie. Nie mam doła, chociaż można to tak zrozumieć.
Jest pięknie, za trzy tygodnie będzie nowy domek.
Powoli myślę, jak się spakować. Troszkę nam się rozrósł stan majątkowy przez ten rok.
Kawaler miał 3 worki swoich rzeczy. Ja meble, kilka worków ubrań i 5 kartonow pierdół. A teraz pewnie braknie jednej ciężarówki.
Bo mamy nawet własne trzy kosze na śmieci! :-D
I dwie kuwety. I koty, też dwa.
Aż jestem ciekawa, jak im się spodoba nowy domek :-)
I ciekawam,  jak się odnajdę na innym osiedlu. Całe życie mieszkałam na Sikorskiego. Teraz będzie coś nowego ;-)
Udpostępnij:

4 komentarze:

  1. Córeńko kochana, to było, minęło i teraz będzie tylko lepiej, musi być lepiej! Nie ma innej opcji, prawda? Kocham Cie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale fajnie - nowe mieszkanie!
    będziesz Królewną Na Pięknych Włościach, a w romantycznych porywach bohaterką z harlekina :-)

    trzymaj się ciepło!
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  3. Lucynko !
    zmiany sa fajne a przepowadzki tez ! mozna niektore rzeczy przy okazji delikatnie mowiac "sie pozbyc" ja mialam pelno gratow ale dopiero przeprowadzka zwerifikowala stan ubran, sprzetu, szmat, miseczek sreczek i roznych dupereli calkiem niepotrzebnych ;-)
    Takze dobrze jest w kartonach napisac co zawieraja.Ubrania i poduszki, firany itp masz racje najlepiej w kostke i do wora duzego, albo jak jestes wieszakowa to z wieszakami ubrania razem w workiem przedziurawionym od spodu. Lodowke nie wolno niesc poziomo tylko pionowo, podobno to szkodzi bo cos w silniku sie przelewa. Nawazniejsze to miec wazne papiery, dkumenty i leki w specjanym miejscu zeby nie szukac .Potem jest najlepsze (najlepiej powolne) rozpakowywanie i ustawianie rzeczy od nowa. Mam nadzieje, ze polubisz nowe miejsce Ty i twoje kotki i bedzieci wszyscy zadowoleni :-) troll

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lodówki na szczęście nie posiadamy :D Zaraz się biorę za grzebanie w szafie i pakowanie zimówek. Lepiej teraz na spokojnie, niż w biegu i pośpiechu później ;) Buziam! :*

      Usuń

Wysoce prawdopodobne, że nie opublikuję komentarzy, które:
- obrażają autorkę bądź czytelników bloga,
- zawierają tylko link,
- mają charakter religijny i nawołują do "nawrócenia",
- nakłaniają do alternatywnych metod leczenia.

Oczywiście od powyższej reguły są wyjątki!
Akceptujmy i darzmy tolerancją siebie nawzajem :)