Wiem, że obiecałam notkę w niedzielę. A później w poniedziałek.
Mam Wam mnóstwo do opowiedzenia, ale wczorajsza radioterapia zwaliła mnie z nóg. Gdy tylko wrócę do jako takiej formy to się odezwę. Buziam Was mocno :*
wtorek, 21 sierpnia 2018
wtorek, 14 sierpnia 2018
Ambitny plan
Ale ostatnio szybko działam :)
Ledwo przedwczoraj w ogóle wpadł mi do głowy pomysł z klawiaturą fizyczną, a już dzisiaj na niej piszę ;)
Może robi troszkę za mało "klik klik", a bardziej "klisku-klisk" (takie połączenie mlask i klik ;)), ale za to jest pełnowymiarowa i nie muszę, w końcu!, skupiać się na szukaniu literek ;D
Tak, istnieje szansa, że będę teraz częściej pisać - nie muszę już wydobywać z otchłani najgłębszej szafki laptopa, później podłączać go do gniazdka (to już lekki zabytek, bateria padła mu z 2 lata temu), a później jeszcze modlić się, żeby w ogóle zechciał ruszyć.
Teraz tylko potrzebowałbym stojaka do telefonu, bo zupełnie nie widzę, co piszę ;P
No ale jestem. Tylko chciałam pisać o czymś innym, niż moja nowa, kochana i śliczna, klawiatura ;)
Zbliża się godzina zero. Czyli chemioterapia. Jest coraz bliżej... A ja usilnie staram się wykorzystać każdą chwilę szczątków wolności. Więc podjęłam ambitny plan, czyli zrobiłam listę rzeczy, które CHCĘ jeszcze w tym tygodniu zrobić :) Wiadomo, że publiczne deklaracje znacznie poprawiają stan wykonania założonego planu, więc... Deklaruję się!
Ambitny plan (13-19. 08. 2018):
1. Skoczyć do fryzjera i trzasnąć sobie oryginalny fryz
Po podliczeniu budżetu okazuje się, że chyba będę musiała zadowolić się domowym farbowaniem, ale... Może jeszcze wydarzy się jakiś cud i się uda ;P
2. Nowe zdjęcie profilowe
No... Chyba jako jedyna blogerka na świecie mam zdjęcie profilowe sprzed... Prawie dwóch lat ;P
3. Zbudować bazę na bakonie
Mamy fajny balkon, ale zupełnie nieużywany. Trzeba to zmienić!
4. Kupić klawiaturkę
Ha! Gotowe!
5. Zrobić dżemik i syropek
Wielki powrót do domowych przetworów :)
6. Wyjazd nad wodę
Bo w tym roku byliśmy tam tylko raz. A ja chcę się popluskać jeszcze :)
7. Nowy abonament telewizyjny
Skończyła nam się aktualna umowa i trzeba ją zaktualizować.
8. Oddać boczek rogówki do naprawy.
Chyba nie muszę tłumaczyć? ;p
9. Posprzątać w szafie w przedpokoju.
Bo zrobił się tam lekki syfek i strach ją otwierać...
10. Poukładać rzeczy w szafce rogowej w kuchni.
Po walce z molami spożywczymi, od dwóch tygodni ta szafka stoi pusta. Muszę ją na nowo zagospodarować :)
W niedzielę się wyspowiadam z tego, ile udało mi się zrealizować. Może nawet znów zrobię listę, na kolejny tydzień? :)
Zachęcam też Was do składania swoich deklaracji. W kupie siła!
Buziam Was mocno :*
Ledwo przedwczoraj w ogóle wpadł mi do głowy pomysł z klawiaturą fizyczną, a już dzisiaj na niej piszę ;)
Może robi troszkę za mało "klik klik", a bardziej "klisku-klisk" (takie połączenie mlask i klik ;)), ale za to jest pełnowymiarowa i nie muszę, w końcu!, skupiać się na szukaniu literek ;D
Tak, istnieje szansa, że będę teraz częściej pisać - nie muszę już wydobywać z otchłani najgłębszej szafki laptopa, później podłączać go do gniazdka (to już lekki zabytek, bateria padła mu z 2 lata temu), a później jeszcze modlić się, żeby w ogóle zechciał ruszyć.
Teraz tylko potrzebowałbym stojaka do telefonu, bo zupełnie nie widzę, co piszę ;P
No ale jestem. Tylko chciałam pisać o czymś innym, niż moja nowa, kochana i śliczna, klawiatura ;)
Zbliża się godzina zero. Czyli chemioterapia. Jest coraz bliżej... A ja usilnie staram się wykorzystać każdą chwilę szczątków wolności. Więc podjęłam ambitny plan, czyli zrobiłam listę rzeczy, które CHCĘ jeszcze w tym tygodniu zrobić :) Wiadomo, że publiczne deklaracje znacznie poprawiają stan wykonania założonego planu, więc... Deklaruję się!
Ambitny plan (13-19. 08. 2018):
1. Skoczyć do fryzjera i trzasnąć sobie oryginalny fryz
Po podliczeniu budżetu okazuje się, że chyba będę musiała zadowolić się domowym farbowaniem, ale... Może jeszcze wydarzy się jakiś cud i się uda ;P
2. Nowe zdjęcie profilowe
No... Chyba jako jedyna blogerka na świecie mam zdjęcie profilowe sprzed... Prawie dwóch lat ;P
3. Zbudować bazę na bakonie
Mamy fajny balkon, ale zupełnie nieużywany. Trzeba to zmienić!
4. Kupić klawiaturkę
Ha! Gotowe!
5. Zrobić dżemik i syropek
Wielki powrót do domowych przetworów :)
6. Wyjazd nad wodę
Bo w tym roku byliśmy tam tylko raz. A ja chcę się popluskać jeszcze :)
7. Nowy abonament telewizyjny
Skończyła nam się aktualna umowa i trzeba ją zaktualizować.
8. Oddać boczek rogówki do naprawy.
Chyba nie muszę tłumaczyć? ;p
9. Posprzątać w szafie w przedpokoju.
Bo zrobił się tam lekki syfek i strach ją otwierać...
10. Poukładać rzeczy w szafce rogowej w kuchni.
Po walce z molami spożywczymi, od dwóch tygodni ta szafka stoi pusta. Muszę ją na nowo zagospodarować :)
W niedzielę się wyspowiadam z tego, ile udało mi się zrealizować. Może nawet znów zrobię listę, na kolejny tydzień? :)
Zachęcam też Was do składania swoich deklaracji. W kupie siła!
Buziam Was mocno :*
niedziela, 12 sierpnia 2018
Nuda
Minęło już półtora miesiąca na zwolnieniu lekarskim. Szybko leci. No i budzi starego wroga.
Nudę.
Teoretycznie bardzo rzadko mam okazję się nudzić. I praktycznie nigdy nie zdarza się, abym na liście "to do" miała wszystko odhaczone.
No ale jednak. Mam odpoczywać. Nie przemęczać się. I w sumie, z drobnym wyjątkiem w postaci umycia okien (tak, wiem, jestem szalona z tym myciem okien 😉) to ja tylko leżę i śmierdzę pachnę. I szydelkuję, ewentualnie.
To jednak nie zmienia faktu, że mój wszechświat skurczył się do wielkości naszego mieszkania. Z czasowym rozszerzeniem o sklep lub, jak dzisiaj, pobliskie bajorko. Chociaż bajorkiem jest już coraz mniej, bo zarząd miasta w końcu odkrył potencjał tego miejsca. Z roku na rok dowożą coraz więcej piasku, a mieszkańcy Żor lgną do wody jak ćmy do żarówki. Niestety jest to jedyne miejsce rekreacyjne w mieście, gdzie (przy sporej dawce odwagi) można się popluskać na świeżym powietrzu.
Ja się nie odważyłam wejść do wody głębiej, niż do połowy ud - sinice doskonale znam z akwarium. Znam też skutki uboczne babrania się w nich. Nie mam na nie ochoty ;p
Ale i tak troszku odpoczęłam, postraszyłam ludzi bielą mojej skóry, a nawet latałam po plaży w najkrotszej sukience, jaką w życiu na tyłek zarzuciłam. I było mi z tym wyjątkowo mamtowdupistycznie ;D
Ostatni tydzień wolności czas rozpocząć Jutro buduję bazę na balkonie. I koniecznie muszę sobie kupić fizyczną klawiaturę do telefonu.
Wspominałam Wam już, że nienawidzę pisać palcami po ekranie?
Pisać ma się na klawiaturze. A klawiatura ma robić "stuku-stuk" przy każdym jednym znaku.
Chyba jestem zbyt oldskulowa, co?
No ale nie umiem inaczej.
I inna sprawa, że klawiatury od laptopów też za mało stukają. I są zbyt płaskie.
Żądam dostępu Lucynków do starych klawiatur! ;)
Nudę.
Teoretycznie bardzo rzadko mam okazję się nudzić. I praktycznie nigdy nie zdarza się, abym na liście "to do" miała wszystko odhaczone.
No ale jednak. Mam odpoczywać. Nie przemęczać się. I w sumie, z drobnym wyjątkiem w postaci umycia okien (tak, wiem, jestem szalona z tym myciem okien 😉) to ja tylko leżę i
To jednak nie zmienia faktu, że mój wszechświat skurczył się do wielkości naszego mieszkania. Z czasowym rozszerzeniem o sklep lub, jak dzisiaj, pobliskie bajorko. Chociaż bajorkiem jest już coraz mniej, bo zarząd miasta w końcu odkrył potencjał tego miejsca. Z roku na rok dowożą coraz więcej piasku, a mieszkańcy Żor lgną do wody jak ćmy do żarówki. Niestety jest to jedyne miejsce rekreacyjne w mieście, gdzie (przy sporej dawce odwagi) można się popluskać na świeżym powietrzu.
Ja się nie odważyłam wejść do wody głębiej, niż do połowy ud - sinice doskonale znam z akwarium. Znam też skutki uboczne babrania się w nich. Nie mam na nie ochoty ;p
Ale i tak troszku odpoczęłam, postraszyłam ludzi bielą mojej skóry, a nawet latałam po plaży w najkrotszej sukience, jaką w życiu na tyłek zarzuciłam. I było mi z tym wyjątkowo mamtowdupistycznie ;D
Ostatni tydzień wolności czas rozpocząć Jutro buduję bazę na balkonie. I koniecznie muszę sobie kupić fizyczną klawiaturę do telefonu.
Wspominałam Wam już, że nienawidzę pisać palcami po ekranie?
Pisać ma się na klawiaturze. A klawiatura ma robić "stuku-stuk" przy każdym jednym znaku.
Chyba jestem zbyt oldskulowa, co?
No ale nie umiem inaczej.
I inna sprawa, że klawiatury od laptopów też za mało stukają. I są zbyt płaskie.
Żądam dostępu Lucynków do starych klawiatur! ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

