środa, 7 marca 2018



Starość nie radość, kierwa.

Zestarzałam się. I to nawet nie wiem, kiedy.

W którymś momencie zdjęcia długowłosych przystojniaków na instagramie przestały mnie cieszyć, a zaczęły irytować.
Nie to, żeby przystojni panowie byli źli. Gdzie tam, fajnie na jakimś bloomopodobnym oko zawiesić. Tylko przeraża mnie zawartość ich głów - trzeba mieć cholernie nudne życie, żeby wrzucać dziesięć selfików dziennie. I całkowicie nie mieć pomysłu na siebie.

Jedni zazdroszczą insta-celebrytom, a ja im współczuję. Kijowo tak codziennie musieć udowadniać, że jest się kimś. Codziennie musieć przypominać, że się istnieje.
Fajnie jest móc zniknąć na dłuższy czas z neta i wiedzieć, że obserwujący o tobie nie zapomną. A nawet się upomną ;)

Dlatego Was uwielbiam. I tego bloga.
I swoje życie.
Chociaż czasami go nienawidzę, to jednak stanowczo je kocham.
(czyli jak w każdym małżeństwie - miłości i nienawiści po równo ;p)