piątek, 10 listopada 2017



Nuda się nie uda

Co może zdarzyć się na trasie Żory-Oświęcim?
Dużo.
Na przykład:
- zatrzaśnięcie kluczyków w samochodzie (włamywanie się do Lanosa na stacji benzynowej? proszę bardzo!),
- wypadek na drodze, kilkadziesiąt metrów przed naszym autem (dużo błyskających światełek, środek Chujwigdzie Zdroju, deszcz, zimno, pizga złem... na szczęście wypadek bez ofiar, więc można było się bezczelnie cieszyć światełkami)
- wycieczka krajoznawcza ze ślimakami w torbie termicznej (ślimaki do akwarium ;)).

Ale udało się odwiedzić Tatę w szpitalu, gdzie trafił wczoraj. Nabawił się zakażenia protezki brodawki Vatera, żółtaczka się zaostrzyła, ale, na szczęście, jest w dobrych rękach i już da się z nim rozmawiać, bo znowu kontaktuje. Wczoraj było dużo, dużo gorzej. Dosłownie kilka godzin zwłoki i byłyby zwłoki, nie Tatusiek.
Grunt, że jest lepiej, bo wczoraj nas nieźle nastraszył :)

A teraz leniwy wieczór z muliną między palcami :)))