piątek, 9 czerwca 2017



Wyczekane - wychuchane!

No, miałam stresa przed odebraniem tych wyników. Zwlekałam, jak tylko się dało. Nawet w autobusie nie byłam w stanie audiobooka słuchać, bo co chwilę zatracałam się w myślach i traciłam wątek.
Ale są!


Wszystko jest w porządku, stabilizacja trwa, mogę sobie spokojnie żyć :)))



Wracając ze szpitala zahaczyłam o Galerię Katowicką. Tam jest Świat Książki, a gdzie jest Świat Książki, tam są MemoBooki (zeszyty z kartkami w kropki, dosyć charakterystyczne - używa się ich głównie do prowadzenia planerów, tzw. bullet journali).



Miałam tu pisać o moim mindfucku, gdy okazalo się, że w całym budynku nie ma mapki. Trzeba ściągnąć aplikację, aby odnaleźć jakiś sklep. Albo przejść wszystkie piętra. Wybrałam to pierwsze (po obejściu dwóch pięter, kwa...). Miało być z żółcią i wkurwem, że świat zmierza w bardzo złą stronę. Ale... mam tak dobry humor, że aż sobie daruję :P

Wracałam tak uhahahana, że aż dwie obce osoby się ze mną przywitały. Chyba myślały, że je znam... Bo się uśmiechałam dosłownie do wszystkich!
Dalej mi się pysk cieszy!

A jeszcze dostałam paczkę od Iwonki, duuużo koralików! Normalnie ekstaza!


Jutro mam spotkanie klasowe, pt. "10 lat po maturze". Nie wiem, kto te lata liczył, bo chyba się pomylił. Przecież minęły może z dwa, może trzy, co oni o dyszce gadają?
No. Ale okazja do świętowania będzie!

A świętować będę nieustannie, aż do końca roku. Dopiero wtedy wybieram się na kolejną tomografię... ;) Czujecie to? Pół roku bez myślenia o raku! Kocham moją Onkolożkę, kocham normalnie!

Ale jednak życie kocham bardziej.
Życie, och życie, kocham cię nad życie!

*edit*

"Strabilizacja" nie oznacza "jesteś zdrowa", niestety ;)
To raczej takie "masz spokój, dopóki raczysko się nie obudzi". Kolejna tomografia planowana jest na grudzień/styczeń, więc ten wynik daje mi pół roku laby od chorowania. W dalszym ciągu jestem na lekach i suplementach, ale wizja chemii czy radio się oddaliła o owe pół roku :)
Biorąc pod uwagę fakt, że ponad półtora roku jestem bez leczenia, to jest to MEGA wynik.
Niestety, na fazę "wszystko znikło" jest za wcześnie - wchłanianie się guzów trwa dłuuuugo. Ten z trzustki zniknął mi ponad dwa lata temu, a dalej jest tam zwapnienie. Na wątrobie mam podobnie - i zwapnienia, i nekroza (uśpione guzy), do tego nacieki. Tam jest taki ser szwajcarski, że ciężko się połapać.
Plan na teraz to walka ze stłuszczeniem wątroby. Po ludzku - schudnąć muszę ;P
Tulam Was cieplutko :)))
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
SMS na numer 75 165 o treści: POMOC 6742
czyni mój świat lepszym :)