środa, 19 października 2016



A może by tak olać to wszystko i wyjechać... na Atlantydę?

Cisza sponsorowana omijaniem kłód, rzucanych przez los pod nogi.
Notka sponsorowana bezsilnością i zamotaniem.

Potrzebowałam psztyczka w nos. I dostałam.
Budzi się bestia.
Będzie znowu kląć, rzucać mięsem i wyzywać.

Szkoda tylko, że leń jest od niej silniejszy.

Wkurwia mnie system. 
Wkurwia mnie to, że każda wizyta w placówce zdrowia jest równa walce, wojnie, składaniu ofiary nieubłaganym bogom.
Nie da się prosto. Nie da się bezpośrednio.
Trzeba kluczyć, zgłębiać, męczyć się i kląć. 
Inaczej nic nie załatwisz.


Zastanawia mnie fakt, że nie mam żadnych przyjaciół na miejscu. Ani nawet bliższych znajomych.
Tęsknię za poczuciem jedności, tęsknię za żaleniem się, za wielogodzinnymi telefonami i setkami smsów.
Chciałabym mieć kogoś, kto wyciągnie mnie na spacer.
I obejrzy ze mną po raz siódmy całą Grę o Tron.
Nie wiem, czy mam aż tak trudny charakter, czy moja małomówność zdaje się być aż tak ogromną arogancją...
Serio mam udawać kogoś, kim nie jestem po to, aby się móc z kimkolwiek zakumplować?
Olewam.
Koty zrozumieją.
Z nimi też da się obejrzeć serial.

I w ogóle mi smutno.

poniedziałek, 3 października 2016



"Nasze ciała są polem walki"

Nie piszę ostatnio.
Nie piszę, bo chodzę podburzona, naminowana i permanentnie wkurwiona.
Czym?
Uh...

Wkurwiona jestem ociemnieniem, naiwnością i polskim mamtowdupizmem.

Niestety, większość Polaków (a co gorsze - i Polek!) wychodzi z założenia, że "to mnie nie dotyczy".
Prostym "nie interesuje mnie to" kwitujemy delegalizację in vitro, wycofanie z aptek środków antykoncepcji chemicznej, a nawet i projekt ustawy antyaborcyjnej.


Czarny protest trwa.
A ja od osób dookoła słyszę "mnie to nie dotyczy", "niepełnosprawni mają prawo żyć", "mnie nikt nie zgwałci".
Ludzie, rodacy drodzy.
Tu nie idzie o to, co Wam się może zdarzyć. To nie jest rachunek prawdopodobieństwa.
Tu chodzi o wolność.
Chodzi o ideę.
Ja też nie zamierzam usuwać ciąży.
Ale znam życie! Wiem, do czego potrafi nas zmuszać!

Powoli zbliżają się czasy, gdy zamkną nas, kobiety, w domach. Zakażą wychodzić gdziekolwiek.
Zbliżają się czasy, gdy nie będziemy miały prawa do głosu.
Gdy na gwałt reakcją codzienną będzie "sama się prosiła" (TO JUŻ SIĘ DZIEJE!).
Ubiorą nas w burki, będziemy rodzić dwanaścioro dzieci, z czego połowa nie przeżyje.
Zabiorą nam prawo stanowienia o sobie samych.
I nie piszę tu NAM w sensie "Lucyna, Ania i Krystyna".
Piszę NAM w sensie "Nam, Polkom, kobietom silnym i niezależnym. Nam, wolnym istotom mogącym stanowić o samych sobie. Nam, naszym siostrom, przyjaciółkom, córkom, kuzynkom, matkom, babciom, a nawet i kochankom!".
Polska jest kobietą.
Pamiętajcie o tym za każdym razem, gdy powiecie "mnie to nie dotyczy".
Pamiętajcie o tym, gdy aborcję nazwiecie "rzezią niewiniątek".
Pamiętajcie, gdy powiecie "sama się prosiła".
Pamiętajcie, gdy Was zamkną.
I gdy prokurator będzie dręczył Waszą córkę, wnuczkę, prawnuczkę kolejnym "czemu poroniłaś?!".
Tylko ostrzegam - wtedy już może dacie rady odpowiedzieć, bo Was nie będzie na tym świecie.

W tym proteście nie chodzi tylko o dzisiaj.
Chodzi o jutro, pojutrze i każdy następny dzień, który kiedyś nadejdzie.
Nie dopuście do tego, aby Wasza ignorancja zabiła naszą wolność.

I kawałek dla tych popierających zakaz aborcji.
Bóg dał nam Wolną Wolę. 
Kim jesteś, aby ją odbierać?

Głupimi ludźmi łatwiej się rządzi.
Głupi ludzie się nie buntują.
Nie bądź głupcem, nie ułatwiaj życia dyktatorom.