piątek, 19 sierpnia 2016



Mój kot kupowałby... mądrzej - czyli jak tanio i dobrze karmić koty ;) Cz.1

Do tego posta zbieram się już dłuuuugo.

Z telewizora i gazet i w ogóle z ogólnodostępnej sieczki medialnej docierają do nas dziwne komunikaty:
"Twój kot kupowałby Whiskas"
"I kto tu jest sprytnym kotem?"
"Żyj z pasją" 
(chyba powinno być "Żryj z pasją"...)
"Teraz życie ma pazurrr"
"Twój ulubieniec, nasza pasja"

Robią nam wodę z mózgów. Dosłownie.
Żadna z karm kocich tak reklamowana nie jest dobra. Żadna.
Składają się głównie ze zbóż, które nie tylko są kiepsko tolerowane przez koty, ale nawet mogą im szkodzić!

Jeśli sądzicie, że karma ze sklepu zoologicznego będzie dobra... to też się mylicie.
Tam też działa marketing.
Nie chodźmy na skróty. Nasze koty na to zasługują!



Odeślę Was tutaj - > http://kociaste.blogspot.com
W sumie sama mam niewiele więcej do napisania.

Za karmy zbożowe płacimy... jak za zboże! I to nie za jakość, ale za reklamę i marketing.
Poszukajmy głębiej i... patrzmy na rezultaty.

Wraz ze zmianą żywienia problemy żołądkowe Ciemy zniknęły jak ręką odjął!
Zero haftowania po kątach, kicia przytyła troszkę (była diabelnie chuda...), sierść jej się błyszczy, oczka przestały ropieć. Same plusy.

Jeśli pytacie o kwestię finansową... Tu się bardzo bałam. Cholernie się bałam! Ale nie taki diabeł straszny :)


Jak widać... Lepiej nie znaczy drożej!
Wręcz przeciwnie :)))

Mam gotówkę w kieszeni, a do tego PEWNOŚĆ, ŻE ROBIĘ WSZYSTKO, BY MOJE KOCIAKI BYŁY ZDROWE! :)

Niestety, prawdziwie dobre karmy trzeba zamawiać przez internet... Ale z drugiej strony... Przynajmniej mam dostawę aż pod same drzwi. I to gratis! ;)

To kto podejmuje wyzwanie pt. "Karmię kota, a nie papugę!"? ;)