środa, 6 kwietnia 2016



Rewolucja przypominajkowa


Brzuszek urządza mi akcję pt. "Przypomnij sobie, jak to jest mieć raka".
Czwarty dzień walczę z ogromną niestrawnością, bólem żołądka, wątroby, trzustki, kombo na maksa.
Prawe ramię doprowadza mnie regularnie do wycia z bezsilności i bólu. I nie wiem, czy to nadwerezenie, przewianie, czy spuchnieta watroba.
Otulam się swoim strachem, że oto nadszedł kres wakacji odchorobowych.
Nie dopuszczam do siebie tej myśli.
Walczę z nią uparcie.
To przecież jeszcze 34 dni wolności!
Która, niestety, zaczęła zbytnio krążyć wokół łóżka, termoforka i przeciwbólków (które, standardowo, gówno dają).

Jak ja chcę nie mieć już raka.
Jak ja już nie chcę mieć raka.
Uwolnijcie mnie.