piątek, 25 marca 2016



Już


Odebralismy wczoraj klucze do mieszkania.
A teraz wszyscy kumple Kawalera (czyli sztuki dwie) oraz on sam wynoszą wyniki kompresji do samochodu.
A ja siedzę nad ostatnią w tym mieszkaniu kawą. Patrzę na to wszystko jak na przyspieszony film. W ciągu pięciu minut opustoszały dwa pokoje. Jeszcze trzy.
Dużo obrazów w mojej głowie, wspomnienia na siłę pchają się za oczy.
Chciałabym umieć uwierzyć, że w nowym domku będzie lepiej...
Ale czy może być lepiej, niż było tutaj?
Coraz bardziej przypominam kota.
Nie lubię zmian.