środa, 23 marca 2016



Apokalipsa marcowa.


Mało było kłopotów to się rozkraczyłam.
38 stopni, świdrujące kości i bezwładny, przeziębiony bark (oraz kawał szyi).
Znowuż podziwiam sufit w sypialni.
Aaargh! Gdzie mój termoforek?!