piątek, 4 marca 2016



Życie Instant

Będę zgryźliwa i gderająca. No cóż, bliżej mi już do trzydziestki niż dwudziestki (czy chociażby ćwierćwiecza...) zatem takie moje prawo, o!


Nie wiem, ile macie lat. No dobra, coś tam się orientuję, ale to są raczej dane statystyczne (a główna zasada statystyki jest taka, że statystyki kłamią).

Wychowałam się w czasach, gdy internet dopiero kiełkował, powoli i nieśmiało. Połączenia przez modem, diabli drogie, trwały dosłownie minuty. I w tym czasie nikt nie mógł dodzwonić się na numer stacjonarny. Ba! Wówczas telefon stacjonarny był wynalazkiem wszechczasów. Komórki widywało się tylko w amerykańskich filmach. I to science fiction.
Następnie było pierwsze stałe łącze. Abonament Neostrady był tak diabli drogi, że zakładało się lokalne sieci sąsiedzkie. Czasy to były takie, że jedną piosenkę ściągało się kilka dni. JEDNĄ PIOSENKĘ. Nie płytę. PIOSENKĘ. Pojęcie "gigabajt" było abstrakcyjnie na równym poziomie, co dzisiaj... książka?

Jeszcze kilka lat temu szczytem lenistwa było szukanie czegokolwiek za pomocą "wujka Google". Uważano to za uwłaczanie ludzkiej inteligencji.
Ale gmeranie w googlach miało takie plusy, że zawsze "zahaczyło się" o coś ciekawego. Wsysło się troszkę więcej dodatkowej wiedzy.
Dzisiaj to już przeżytek.
Nie wspomnę już o szukaniu książek (i to nie na allegro czy chomiku), bieganiu po wszystkich okolicznych bibliotekach, a nawet jeżdżeniu do biblioteki wojewódzkiej (taka byłam sprytna, taka! po Pratchetta nawet 40km do Katowic pędziłam!).

Jak to się robi dzisiaj?
Odpala się facebooka, szuka jakiejś grupy z danej dziedziny... I nawet nie wysila się, aby poczytać kilka wcześniejszych postów. Po prostu się wlepia pytanie.
I tak po raz setny na grupie akwarystycznej widzę uświadamianie "hodowcy" aksolotli*, że one są zimnolubne. I nie są, helloł, rybami. Tylko płazami. A dokładniej są salamandrami.
I już żal nawet wspominać, że w wyniku ewolucji zatraciły zdolność przepoczwarzenia się w formę dorosłej jaszczurki... Ale naukowcom za pomocą hormonów udało się jakoś wytrzasnąć z nich pełnosprytną salamandrę.
A wiecie co? Ja nigdy nie miałam aksolotli. Ot, kiedyś grzebałam w poszukiwaniu wiedzy na temat żabek i bum, trafiłam, zapamiętałam.
Posiadanie wiedzy to przyjemny stan, serio.

Ale... ale teraz wszystko robimy na skróty.
Lepiej kupić nowe niż naprawić.
Lepiej zjeść na mieście niż ugotować.
Lepiej obejrzeć film niż przeczytać książkę.
Lepiej zapytać niż poszukać samemu.

Dane jest nam około 70 lat życia. Tak statystycznie (hehe).
Co chcemy robić w czasie "zaoszczędzonym" na "skrótach"?
Fajnie byłoby myśleć, że spędzimy ten czas na spotkaniach z rodziną, rozmowach z przyjaciółmi, spacerach po lesie czy wygrzewaniu się na plaży.
Ale nie łudźmy się.
Do rodziny zadzwonimy, z przyjaciółmi wymienimy lajki na fejsie, pospacerujemy alejkami w supermarkecie i wygrzejemy się na solarium.
A cały pozostały nam czas zmarnujemy na pracę i sprawianiu, aby nasze mózgi rzeczywiście były wykorzystywane tylko w 10%...

Czasami nawet odnoszę wrażenie, że media i politycy na siłę chcą wszystkich ogłupić.
Głupcami łatwiej manipulować?
Inteligencja jest zagrożeniem?

W wolnym kraju, jakim rzekomo Polska jest, musimy pamiętać, że tylko dwa rodzaje broni możemy stale mieć przy sobie:
uśmiech i swój rozum.

Dbajcie o higienę osobistą swojego mózgu.
Póki potrafimy samodzielnie myśleć to jesteśmy bezpieczni.
Inteligencja zabija głupotę samą swoją obecnością.


*Aksolotl - taki płazik, salamandra dokładnie, która na całe życie utknęła w ciele dziecka... tfu, poczwarki. Natura zwyczajnie stwierdziła, że będzie im lepiej siedzieć cały czas w formie przejściowej. Nigdy nie osiągają swojej dorosłej postaci. Lubią chłodną wodę, mają delikatną skórę, rosną całkiem spore, robią rozpierduchę w akwarium i zżerają każdą rybkę, która zmieści im się do pyska. Jeśli się nie zmieści to... prędzej czy później sprawdzi, jak smakuje jaszczurka. A wygląda to to tak:


Uroczy stwór, nieprawdaż? :)))