piątek, 19 lutego 2016



Pohopsać!

Zbieram się z zamiarem urządzenia sobie małego spa. Trzeba wytrzebić chaszcze na nogach, pofarbować włoski, ogarnąć brwi.
Z drugiej strony pilnie muszę umyć podłogi. Wątróbka z Dnia Kota jest wszędzie ;)

Jednocześnie chcę pohafcić. Tak, wróciłam :D Powoli zbliżam się do końca Luny. Ale bardzo powoli się zbliżam. Ślimaczym tempem nawet bym rzekła.


To już drugi z wyszywanych przeze mnie koni.
A w sumie to pierwszy, bo zaczęłam go wyszywać jakieś... cztery, pięć lat temu? @_@
Drugi (a jednak ukończony jako pierwszy) wyglądał tak:


Kocham konie.
Oj, pojeździłabym.
Wiatr we włosach, ich siła mięśni i... te mięciutkie chrapy na twarzy, gdy się witają :D
Ale to może jak zrzucę z cztyrdzieśi kilo. W stanie obecnym to chyba jedynie shire by mnie uniósł.