czwartek, 18 lutego 2016



Try not to panic. Just shut your mouth.

Przeżyłam trzydzieści trzy chemie.
Miałam różne dziwne badania, zabiegi, kosmos totalny.
Nie bałam się, nie panikowałam. Twardo brałam wszystko na klatę.

Teraz przychodzi etap, gdy trzeba naprawić to, co chemia zepsuła. A najbardziej poszło po... Zębach.
Mam dziesięć sztuk do leczenia (łamane przez wyrwania). A na sam dźwięk wyrazu "dentysta" dostaję hiperwentylacji i wybucham panicznym płaczem.



Takam twarda, a tak bardzo się boję.
Kurwa.
Ja nawet nie umiem opisać tego, jak bardzo się boję :(((

 Chciałbym to załatwić jakoś pod narkozą czy coś.
Ale takie rzeczy to tylko w filmach.

Idę w spokoju popanikować. I poudawać, że stan mojego uzębienia mi w ogóle nie przeszkadza. O.