sobota, 23 stycznia 2016



Tam dom Twój, gdzie zwierzę Twoje!


Nie wyobrażam sobie domu bez zwierząt.
Siedzę cały dzień z kotami, gadamy ze sobą:
- Mrrr!
- No co byś chciała?
- Mrrrrry!
- Że amciu?
- Mr!

Gacek sobie przyjdzie pougniatać mój brzusio. Ciemka zaśnie przyssana do mojej ręki.
Ja sobie leżę i myślę.
Kim są ludzie, którzy nienawidzą zwierząt?
Kim są ludzie, którzy je katują, głodzą, wyrzucają z domu?
Kim są ci wszyscy ludzie, którzy potrafią skrzywdzić obce zwierzę?
Czy ci ludzie są jeszcze ludźmi?

Jak można siedzieć samemu cały dzień i nie gadać z nikim?
Jak można wracać do domu, w którym nikt cię nie wita?
Jak można żyć bez tej świadomości, że one cię kochają.
Zawsze, wszędzie i bez wymówek.
Ot tak, po prostu.
I jak można nie kochać ich, gdy w tych małych, paciorkowych oczkach, zdajesz się być królem, bogiem, najbliższym przyjacielem?
Jak można nie odwzajemniać tak czystego, pięknego uczucia?

Tak wiele możemy się od nich nauczyć.
Wystarczy tylko uchylić im furtkę.
Drzwi.
Lub chociaż okienko w piwnicy.