piątek, 6 listopada 2015



Defekt mózgu


Wkurwiam się na raka, że zabiera mi znajomych.
Na kogo mam się wkurwić, gdy znajomy z rakiem sam sobie odbiera życie?
Tzw. eutanazja po polsku, sznur i krzesło.
Szanuję jego decyzję.
I, może to podłe z mojej strony, ale jakoś nawet nie jest mi specjalnie smutno.
Jak może być mi smutno, gdy przyjaciel zrobił to, czego chciał?
Jestem nienormalna.

Haftowanie choinek mi wybitnie nie wychodzi.
A chciałam porobić takie zajefajniste prezenty. Jest jeszcze czas, może uda mi się bardziej ogarnąć wenowo.
Siedzę całe dnie i nic nie robię. Może chociaż bym powyszywała łaskawie?
A pfr.

A w ogóle robią mi się zaległości społecznościowe.
Czytam wszystko, co do mnie piszecie.
Tylko jakoś mało rozmowna się zrobiłam.
Wybaczcie.
Kiedyś wrócę.