wtorek, 3 listopada 2015



Okołologicznie

6:00 - pobuuudka!
6:30 - Krzyś podwozi mnie na przystanek, gdzie czeka już na mnie Mamuskowata.
6:45 - łaskawie przyjeżdża autobus
7:30 - wysiadamy i ruszamy do szpitala
7:45 - Mamuskowata zajmuje kolejkę do sekretariatu, ja do punktu pobrań
8:40 - zostałam zarejestrowana, czekam na pobranie krwi
10:00 - pobrali mi krew! W końcu mogę jeść! :-D
12:20 - no i po wizycie u lekarza, czekamy na wyniki krwi, bo gdzieś przepadły...
14:00 - przyszły wyniki krwi, alat szaleje, chemii nie będzie.
16:15 - docieram do domku...


Tak oto bezowocnie i bezproduktywnie spędziłam wczorajszy dzień.
Dzisiaj wpierdaling mode on. Aż postanowiłam wygenerować galaretę z kurczakiem.
Mniam. I niskokaloryczne. I dużo białka.
I dużo jej.
Dużo jedzonka!
Om nom nom..!