czwartek, 29 października 2015



Niech wszystko spłonie!


Miałam wizję.
Moje oczy oglądały, jak cudownie ten szpital płonie, jak wybucha każdy pokój z osobna.
Karmiłam swoje zachłanne oczęta tym widokiem.
I rozkwitł mój złowieszczy śmiech.
A płomienie, jak wielkie czerwone kwiaty, rozkładały swe płatki w oknach, dokonując aktu zniszczenia.
Czułam powiew gorąca na twarzy.
Czułam zapach zgliszczy.
Wszystko rozmyło się w trzy sekundy.
Kiedyś zapomnę, jak wygląda onkologia od środka.
Ale nigdy nie zapomnę o tym, że chciałam zapomnieć.