środa, 1 kwietnia 2015



Nadszedł kwiecień!

Ha!

Dzwoni do mnie luby.
Jeszcze Kawaler - No jestem w szpitalu...
Ja - Co się stało?
JK - No spadłem z drabiny i złamałem rękę.
W mojej głowie już się pojawiły cudne wizje spędzenia razem w domciu leniwych dwóch tygodni, sam na sam i w ogóle orgazmicznie...
Ja - Ale ok wszo?
Jk - Prima Aprilis!

No i poszłam spać dalej. Dwie godziny później.

Dzwoni luby.
JK - Dostałem właśnie wiadomość od jakiegoś faceta... Musimy poważnie porozmawiać...
J - No ale od kogo? (tonem totalnej zlewki)
JK - No pogadamy o tym w domu... Prima Aprilis!

Dwa zero dla Kawalera. Ale jeszcze się zemszczę! Tylko nie dziś... ;)